Biuro Karier Politechniki Łódzkiej

42 631 27 39, 42 631 20 98

Masz jakieś pytania? Napisz do nas. Kliknij tutaj: biuro@biurokarier.p.lodz.pl

  • Badanie kompetencji
    • Szukaj pracy
    • Przeglądaj CV
    rozwiń opcje wyszukiwania pokaż wszystkie aktualne oferty

    Artykuł miesiąca

    27.04.2018

    Czy język polski jest potrzebny do pracy w Polsce? – wyniki badania

     

    Tylko 8 proc. badanych cudzoziemców stwierdziło, że język polski jest im niezbędny w codziennej pracy. Jednocześnie aż 64 proc. potrzebuje go w prywatnych kontaktach z ludźmi. Cudzoziemcy zgodnie twierdzą, że nauka to nie lada wyzwanie!

     

    - Pamiętam swój drugi tydzień w Polsce. Wracałem z kursu języka polskiego. Tego dnia opanowałem dwa nowe słowa „daleko” – „blisko”. Wsiadłem w autobus, który miał zawieźć mnie z Foksal na Stare Miasto. Okazało się, że tego dnia autobus miał objazd i zjechał z trasy. Pamiętam, że wysiadłem w nieznajomym miejscu. Wtedy po raz pierwszy przydały mi się słówka z lekcji języka. Zacząłem pytać przechodniów: „Stare Miasto daleko – blisko?” Pamiętam, że patrzyli ze współczuciem, pokazywali drogę i mówili „daleko, nie blisko”. To był dla mnie sygnał, że choć nie potrzebuję języka polskiego w pracy, bo posługuję się językiem angielskim, to jest niezbędny na co dzień – opowiada Giancarlo z Włoch, który jest w Polsce już pięć lat i większość spraw w urzędzie, na poczcie czy w sklepie załatwia sam.

    Język polski przepustką do aktywnego życia

    To właśnie brak znajomości języka polskiego jest głównym wyzwaniem, z jakim obcokrajowcy muszą sobie radzić w związku z mieszkaniem w Polsce. Brak znajomości języka utrudnia im codzienne życie – taki wniosek płynie z badań „Skuteczne sposoby na rekrutacje językowe”, które wykonał PMR Consulting & Research na zlecenie Monster Talent Sourcing Services. W badaniu ilościowym wzięli udział obcokrajowcy z 20 krajów m.in. z Danii, Finlandii, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch.

    Aż 64 proc. badanych stwierdziło, że język polski jest im potrzebny do prywatnych kontaktów z ludźmi, a 51 proc. – potrzebuje go w codziennych sytuacjach np. w sklepie, urzędzie. Dla 42 proc. znajomość języka pozwoliłaby brać udział w wydarzeniach kulturalno-rozrywkowych. Tylko 8 proc. uważa, że język polski jest im potrzebny w pracy.

    Wsparcie językowe w pakiecie na start

    Firmy zatrudniające cudzoziemców doskonale zdają sobie sprawę, że pracownicy zza granicy potrzebują językowego wsparcia, aby poczuć się w Polsce swobodniej. Badania to potwierdzają, gdyż okazuje się, że 41 proc. obcokrajowców na początku drogi zawodowej otrzymało wsparcie w postaci kursu językowego.

    Większość respondentów deklaruje, że obecnie uczy się polskiego (39 proc.) lub zamierza rozpocząć naukę w przyszłości (23 proc. odpowiedzi). Z badań wynika, że 20 proc. się waha, a 18 proc. nie ma w planach nauki języka polskiego.

    Jak obcokrajowcy oceniają swoją znajomość polskiego? Tylko 8 proc. przyznaje, że nie mówi po polsku, 22 proc. – zna kilka słów. Aż 32 proc. ocenia, że ich język polski jest na poziomie średniozaawansowanym lub wyższym, a 37 proc. – poziomie podstawowym.

    - Firmy decydujące się na zatrudnianie cudzoziemców wiedzą, że język polski jest wyjątkowo trudny. Z reguły nie wymagają więc deklaracji, że cudzoziemiec będzie uczył się polskiego, choć jest to mile widziane. Wyjątkiem są stanowiska kierownicze, które obligują szefów do opanowania polskiego na komunikatywnym poziomie, zwłaszcza gdy zespół tylko w części składa się z cudzoziemców. W momencie gdy team jest międzynarodowy, dominującym językiem jest angielski – mówi Aleksandra Pocheć z Monster Talent Sourcing Services. - W praktyce cudzoziemcy raczej dążą do znajomości języka polskiego. Im większa chęć nauki, tym większe prawdopodobieństwo, że obcokrajowiec myśli o pozostaniu w Polsce, a więc i w firmie – dodaje. 

    Z badań wynika, że choć Polska nie jest krajem pierwszego wyboru, to większość cudzoziemców deklaruje pozostanie tu przez kilka lat.

     

     

    23.04.2018

     

    Walka o równe wynagrodzenia.

    7 czynników, które mogą pomóc kobietom zarabiać więcej

     

    Wykształcenie zgodne z zapotrzebowaniem rynku i cyfrowe umiejętności – to czynniki, które sprzyjają podwyższeniu płac kobiet. Podwyżkom sprzyja także równościowa polityka płacowa firm.

     

    1. Wybór edukacji i zawodu zgodnie z zapotrzebowaniem rynku

    „Decyzja dotycząca edukacji, a potem pracy ma kluczowy wpływ na późniejsze wynagrodzenia, możliwość awansu i zrobienia kariery” – mówi Aleksandra Pocheć, ekspertka serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

    „Kobiety bardzo często dominują na kierunkach humanistycznych, tymczasem największe pieniądze kryją się w obszarach, które zatrudniają umysły ścisłe. Poza tym przyszłość także finansowa jest tam, gdzie zawody przyszłości. Mowa o zawodach z dziedziny nauki, badań, technologii, inżynierii, ale także ekologii czy zdrowego stylu życia. Kobiety stojące przed wyborem studiów, szkoleń, stażu czy pracy, muszą kierować się zjawiskami i trendami społecznymi. Wśród nich jest starzenie się społeczeństwa, cyfryzacja, globalizacja czy wielokulturowość. Dobry wybór sprzyja wysokości wynagrodzenia” – dodaje.

    2. Podnoszenie umiejętności cyfrowych

    Podążanie za technologią, innowacjami w dziedzinie IT oraz rozwijanie e-umiejętności to wciąż domena mężczyzn. Tymczasem umiejętność korzystania z technologii cyfrowej – znajomość programów komputerowych, usług i narzędzi internetowych – jest obecnie czynnikiem decydującym o zatrudnieniu i karierze na rynku pracy. Pracowników z nowoczesnymi umiejętnościami poszukują zarówno działy marketingu, administracji, zasobów ludzkich i gospodarki. Im więcej e-umiejętności, tym większe pieniądze.

    Upowszechnianiu zatrudnienia kobiet w branżach, w których potrzebne są nowe umiejętności, sprzyjają różne społeczne inicjatywy np. uczelni wyższych. Według danych Monster Polska* wynika, że większość kobiet zatrudnionych w IT pracuje jako testerzy IT oraz analitycy IT.

     

    3. Kobiece przywództwo sprzyja wynikom firmy

    Wyraźnie zmienia się sposób, w jaki kobiety postrzegane są w społeczeństwie. Przykład idzie z góry. W krajach, w których kobiety zajmują ważne rządowe stanowiska, przedsiębiorcy chętniej powierzają kobietom kluczowe funkcje w firmach.

    Kobiety na kierowniczych stanowiskach – co udowadniają liczne badania – sprawiają, że w firmie jest miejsce na wymianę opinii, poglądów i doświadczeń. Pozytywny wpływ zróżnicowania płci przekłada się na lepsze wyniki ekonomiczne firm. Właśnie dlatego współczesne firmy coraz częściej dbają o równowagę płci. Z badań Monster Polska* wynika jednak, że wciąż tylko około 6 proc. wszystkich zatrudnionych kobiet znalazło się w pierwszej dziesiątce najlepiej zarabiających pracowników.

    4. Przejrzysta polityka płacowa  i równe wynagrodzenia

    „Międzynarodowe marki także chętniej inwestują w działania wizerunkowe, które mają wzmacniać przekaz, że firma jest otwarta zarówno na zatrudnienie kobiet i mężczyzn. Niemcy, Islandia, Austria, Szwecja, Finlandia i Francja wprowadziły przepisy, które zmuszają firmy do radzenia sobie z problemem nierówności płci” – zauważa ekspertka MonsterPolska.pl.

    Ubiegłoroczny przypadek nierównego wynagrodzenia pracowników w brytyjskiej BBC sprawił, że przepisy zaczęły obowiązywać w Wielkiej Brytanii. Zgodnie z prawem wszystkie firmy zatrudniające powyżej 250 pracowników (około 9000 firm zatrudniające 15 milionów pracowników) muszą opublikować różnicę w wynagrodzeniach i premiach mężczyzn i kobiet. Firmy muszą publikować te informacje zarówno na swojej stronie internetowej, jak i na stronach internetowych klientów i dostawców. Informacja pokazuje, czy firma faktycznie respektuje politykę równości płac.

    W Polsce średnia płaca kobiet wynosi 4 300 zł brutto, a mężczyzn – 5 000 zł (w Warszawie) oraz 3 083 i 4 000 zł (poza stolicą) – wynika z badań Monster Polska*. Z badań wynika także, że najbardziej znaczące różnice wynagrodzenia w zależności od płci występują w Bułgarii, Czechach i na Słowacji, gdzie średnia różnica płac wynosi 28-30 proc. na korzyść mężczyzn. Najmniejsze różnice odnotowano w Chorwacji i Słowenii – średnio o 10-11 proc.

     

    5. Chęć zwiększenia zatrudnienia wśród kobiet

    Na rynku pracy odsetek zatrudnionych mężczyzn jest nadal wyższy niż odsetek zatrudnionych kobiet. Jednak luka ta stopniowo się zmniejsza dzięki nowoczesnemu stylowi życia, poprawie warunków pracy i emancypacji kobiet. Tyle samo kobiet i mężczyzn pracuje w krajach takich jak Finlandia, Norwegia i Szwecja. W krajach Europy Środkowej jest w tej kwestii sporo do zrobienia, jednak pracodawcy ułatwiają kobietom powrót na rynek pracy stosując m.in. elastyczne formy zatrudnienia.

     

    6. Popularność pracy w niepełnym wymiarze godzin

    Praca na część etatu to bilet na rynek pracy. W przypadku kobiet próbujących łączyć role mamy i pracownika, zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin, jest często jedynym sposobem na pracę. Prym w tej materii wiedzie Holandia, gdzie aż 74 proc. wszystkich zatrudnionych kobiet pracuje w niepełnym wymiarze godzin. W Niemczech, Austrii, Belgii oraz Wielkiej Brytanii prawie połowa kobiet pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Wiele do nadrobienia mają kraje Europy Wschodniej, gdzie tylko jedna dziesiąta kobiet pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Średnia w 28 krajach UE stanowi około jedną trzecią tej liczby.

    Elastyczny czas pracy pomaga kobietom pozostać na rynku pracy i osiągnąć niezależność finansową. Stopniowe przechodzenie na zatrudnienie w pełnym wymiarze zwiększa szanse na podwyżkę wynagrodzenia i rozwój kariery. Rezygnacja z pracy oddala od powrotu na rynek pracy. 

     

    7. Większe zaangażowanie ojców w opiekę nad dziećmi

    Kobiety mają coraz silniejsze wsparcie mężczyzn. Dzielenie się obowiązkami związanymi z opieką nad dziećmi sprawia, że kobiety wracają na rynek pracy. Tej tendencji sprzyjają liczne dyskusje społeczne i regulacje prawne. 

    Niezależnie od wszystkich czynników, każda z kobiet musi wziąć sprawy w swoje ręce. Z badań Monster Polska wynika, że mężczyźni idąc na rozmowę kwalifikacyjną mają wyższe oczekiwania co do wynagrodzenia. Nasza rada więc brzmi: nie bój się negocjować i monitorować wynagrodzenia, które można przypisać stanowisku, o które się starasz.

    *Badanie zostało opublikowane w marcu 2018. Przeprowadzono je w 13 krajach (Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Polska, Serbia, Słowacja, Słowenia, Węgry).

     

    22.02.2018

     

    10 popularnych pytań na rozmowie kwalifikacyjnej. Co odpowiedzieć, aby nie polec

     

    Proste pytania na rozmowie kwalifikacyjnej bywają najtrudniejsze. Głównie dlatego, że nie zastanawiamy się wcześniej, co odpowiedzieć. Oto 10 popularnych pytań, które warto przemyśleć przed spotkaniem z potencjalnym pracodawcą.

     

    1. Co możesz powiedzieć mi o sobie?

    „Odpowiadając na to pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej, musimy unikać powtarzania informacji, które zawarliśmy w CV” – radzi Aleksandra Pocheć, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. „Jak więc zacząć? „Powiem o moich kompetencjach, które z pewnością będą przydatne na tym stanowisku” – takie zdanie wprowadzi wypowiedź na zawodowy grunt, a jednocześnie będziemy mogli opowiedzieć o sobie wszystko to, czego nie udało się zamieścić w CV. Możemy też powiedzieć kilka zdań o swoich ambicjach zawodowych, które mamy nadzieję spełnić w danym miejscu pracy” – dodaje.

    2. Czy potrafisz wymienić swoje mocne strony?

    Paradoksalnie, choć każdy z nas ma mocne strony, to wielu z nas nie potrafi ich opisać. Poprzeczkę podnosi fakt, że musi być to opis, zwiększający nasze szanse na zatrudnienie. Przymiotniki muszą więc być dopasowane do charakteru pracy. Przykładowo, jeśli aplikujemy na stanowisko koordynatora projektu, możemy powiedzieć, że jesteśmy dobrymi organizatorami i potrafimy motywować innych do pracy. Przed rozmową warto jeszcze raz przeczytać ogłoszenie o pracę, w którym bardzo często pracodawcy podają, jakich mocnych stron wymagają od pracownika. Może to być dobra podpowiedź, w przygotowywaniu odpowiedzi.

    3. Jakie masz słabości?

    „Nigdy nie mówmy, że nie mamy słabych punktów, bo sprawimy wrażenie osoby nieprzygotowanej do rozmowy. Unikajmy też opisywania słabości, które de facto są atutami np. „nadmiernie angażuję się w pracę”. Pamiętajmy, że umiejętność przyznania się do słabości jest siłą. Najlepiej wypadniemy na rozmowie, gdy przyznamy się do słabości i zaznaczymy, że staramy się nad nią pracować” ­– mówi Pocheć.

    4. Dlaczego powinniśmy zatrudnić właśnie ciebie?

    Opowiedzmy o umiejętnościach, które przysłużą się danemu projektowi, zespołowi i firmie. Aby trafnie odpowiedzieć na to pytanie, musimy przygotować się do spotkania, przestudiować stronę internetową firmy, poznać jej filozofię i cele. Poza tym możemy podkreślić w rozmowie, że może nie jesteśmy idealni, ale bardzo chcemy się uczyć i rozwijać. Przemycajmy informacje o naszych atutach i ich niewątpliwym wpływie na działalność firmy.

    5. Gdzie widzisz siebie za pięć lat?

    Bardzo ważne pytanie, które ma odpowiedzieć pracodawcy czy myślmy o danej firmie jako o przystanku, czy jako wieloletnim pracodawcy. Dlatego warto skupić się w odpowiedzi na ambicjach i celach. Jeśli marzy nam się stabilizacja, można o tym powiedzieć. Jednocześnie można podkreślić, że widzimy dla siebie szanse rozwoju w obrębie firmy.

    6. Dlaczego chcesz tu pracować?

    „To szansa, aby pokazać, że prześwietliliśmy firmę, do której aplikujemy. Warto skupić się w rozmowie na perspektywach, które w naszej ocenie oferuje dany pracodawca. Nie należy źle mówić o byłym (ewentualnie obecnym) pracodawcy, bo to nie świadczy dobrze i o nas” – mówi Aleksandra Pocheć z MonsterPolska.pl.


    7. Jakie są twoje oczekiwania płacowe?

    Wielu kandydatów mówi o zarobkach w otwarty sposób, choć dla większości pieniądze to wciąż jeden z najbardziej kłopotliwych tematów w rozmowie. Jak więc mówić o płacach? Jeśli potrafimy, możemy podać konkretną kwotę lub widełki. Możemy także powiedzieć, że chcielibyśmy zarabiać np. powyżej średniej płacy, która obowiązuje na tym stanowisku w branży. Zanim wymienimy konkretną kwotę, warto dowiedzieć się pocztą pantoflową, jakie płace obowiązują u danego pracodawcy, ale też sprawdzić raporty płacowe dla danej branży, stanowiska, województwa, np. w serwisie Pensjometr.pl.

    8. Co cię motywuje?

    Motywacja to coś osobistego i bardzo indywidualnego, więc nie ma tu złej odpowiedzi. Motywacją może być rodzina, chęć spełnienia, pragnienie sukcesu. Ważna jest autentyczność w rozmowie.

    9. Co sprawia, że jesteś dobrym graczem zespołowym?

    To pytanie otwiera szansę na opowiedzenie anegdoty z czasów studiów lub pierwszej pracy. Osobista odpowiedź o tym, kiedy zdaliśmy sobie sprawę z mocy współpracy na gruncie zawodowym, zrobi pozytywne wrażenie na osobie rekrutującej.

    10. Czy jest coś, o co chciałbyś mnie zapytać?

    Takie pytanie lub pytania, warto przygotować sobie z wyprzedzeniem. Można zapytać zarówno o projekt, zespół, jaki i zadać pytanie mniej formalne – o to, gdzie pracownicy jedzą posiłki. Zadając pytania, nawet te szczegółowe, pokazujemy, że zależy nam na pracy.

    Ważne, aby pamiętać, że każda z trafnych odpowiedzi może przybliżyć nas do nowej pracy.

     

     

    15.02.2018

    Czy mógłbyś pracować zdalnie? Sprawdź, czy home office jest dla ciebie!

    „Home office to nie tylko wymarzona formuła pracy, jak oceniają ją młodzi z pokolenia Z. To także wyzwanie i umiejętność pokonywania barier” – mówi Aleksandra Pocheć z serwisu pracy MonsterPolska.pl.

     

    Oto z czym trzeba się zmierzyć, pracując większość czasu w domu.

     

    1. Okiełznanie czasu

    Jeśli uważamy, że „na wszystko jest jeszcze czas” i zdarza nam się zostawiać obowiązki na ostatnią chwilę, bardzo szybko możemy zatonąć w piętrzących się zadaniach do wykonania. Pierwszym i jednym z najważniejszych wyzwań pracy zdalnej, jest złapanie odpowiedniego tempa pracy.

    „Jestem grafikiem i mój pracodawca już kilka lat temu pozwolił mi pracować z domu. Nie chciałem, żeby moja córka siedziała godzinami w szkolnej świetlicy, więc praca zdalna był najlepszym wyjściem. Szybko okazało się, że dzień zaczął stawać się nocą i odwrotnie. W nocy pracowałem, w dzień spałem. Ta zmiana wpłynęła bardzo źle na moją rodzinę. Na szczęście w porę się opamiętałem. Zacząłem nastawiać budzik na rano, pracować w dzień i spędzać czas z żoną i córką. Wymagało to ode mnie jednak dużej samodyscypliny” – opowiada Krzysztof, grafik.


    2. Stawianie bariery pomiędzy czasem na pracę i na prywatne sprawy

    „Dużym problemem osób, które pracują w systemie home office, jest zacieranie się granic czasowych. Pisanie maili, wykonywanie telefonów, kończenie projektów „na już”, przeplata się z robieniem zakupów, odbieraniem dziecka z przedszkola i spotkaniem ze znajomymi” – zauważa Aleksandra Pocheć z MonsterPolska.pl. „Finalnie praca towarzyszy nam całą dobę. Na dłuższą metę trzeba nauczyć się stawiać pewną granicę, bo nie da się odpocząć na kolacji z przyjaciółmi, jeśli w międzyczasie odpowiadamy na firmowe maile” – dodaje.

    „Po dziesięciu latach pracy na etacie, osiem godzin dziennie za biurkiem, trafiłam do firmy, która pracowała w modelu home office. Po trzech miesiącach zdałam sobie sprawę, że muszę znaleźć nowego pracodawcę, bo okazałam się domowym pracoholikiem, który musi udowadniać, że pracuje, choć nikt ode mnie tego nie wymagał. Zrobiłam się bardzo nerwowa. Dom był dla mnie miejscem pracy, przez co straciłam strefę odpoczynku. Zmieniłam firmę i znowu chętnie wychodzę co rano do pracy” – opowiada Karolina, pracująca w branży finansowej.

    3. Walka z tęsknotą za współpracownikami

    W pierwszej fazie osoby, które pamiętają jeszcze zmęczenie pracą w firmie wymagającej od nich ośmiu godzin obecności dziennie przy biurku, mogą czuć euforię, że nie muszą zrywać się rano i biec do pracy. Z czasem radość może zastąpić tęsknota za codziennym kontaktem ze współpracownikami. Praca zdalna bywa trudna, kiedy zaczyna brakować nam zebrań, dyskusji czy wspólnej przerwy na kawę.


    4. Opanowanie niepokoju wynikającego z niewiedzy

    „Home office wyklucza też pewną wiedzę, chociażby o tym, jaka panuje atmosfera w firmie. Będąc długo poza firmą wypadamy z bieżących wydarzeń i poczucia, że mamy wpływ na ich bieg” – mówi Pocheć z MonsterPolska.pl.

    „Pracuję w systemie dwa tygodnie w domu na dwa tygodnie w biurze, ponieważ sprawuję z byłym mężem opiekę naprzemienną nad naszą córką. Choć home office jest dla mnie ratunkiem w trudnej sytuacji życiowej, to za każdym razem czuję się wyjęta z tej firmowej atmosfery na dwa tygodnie. Długo walczyłam z wewnętrznym niepokojem, który pojawiał się zawsze, gdy byłam poza firmą” – opowiada Angelika, urzędniczka, której udało się z czasem opanować ten lęk.


    5. Walka z lenistwem i „rozpraszaczami”

    Zdarza się, że pracując w domu nie stajemy się bardziej efektywni, czy staranni, bo wszystko nas rozprasza. Jeśli więc telefon od znajomych, którzy wybierają się do kina, sprawia, że odkładamy pilną pracę, a słońce za oknem powoduje, że wybieramy leżakowanie w ogródku, warto przemyśleć, czy praca zdalna jest na dłuższą metę dla nas. Niedotrzymywanie terminów, lawirowanie i kłamstwa mają w pracy bardzo krótkie nogi. W formule home office pracodawca rozlicza nas gównie z jakości, ale i terminowości.


    6. Poczucie niedosytu

    Bywa, że pracując z domu czegoś nam brakuje, dlatego część z nas pracę zdalną wybiera jako pracę „na drugi etat”. Jeśli tylko jesteśmy mistrzami organizacji, uda się pogodzić etat z dorywczą pracą zdalną. Taki model także ma swoich zwolenników.

    Decydując się na home office, warto przemyśleć, czy potrafimy zapanować nad organizacją czasu, ale i przestrzeni domowej. Warto pamiętać, że praca zdalna nie musi stanowić pełnego wymiaru godzin – czasem to dwa tygodnie w miesiącu, czasem 1-2 dni poza firmą w tygodniu. W domu możemy wykonywać także dodatkowe zlecenia. Idealnie dopasowany home office może być źródłem zawodowej satysfakcji. Jeśli jednak nie dopasujemy go do naszego stylu życia i pracy, nie sprawdzi się. 

     

    Quiz MONSTER POLSKA:
    Sprawdź, czy jesteś gotowy pracować w systemie home office

    1. Miejsce do pracy to dla ciebie: 
    a) Moje biurko, przy którym pracuję w firmie.
    b) Głównie biuro, ale mogę czasem pracować z domu. 
    c) Kawiarnia, dom, firma – każde miejsce do pracy jest dobre. 

    2. Potrzebujesz być w kontakcie ze współpracownikami: 
    a) Codziennie, face to face. 
    b) Od czasu do czasu, ale może być to kontakt telefoniczny lub mailowy. 
    c) Tylko wtedy, kiedy musimy coś omówić. 

    3. Gdy coś dzieje się w firmie: 
    a) Muszę wiedzieć od razu i omówić to z zespołem. 
    b) Czekam na zebranie w tej sprawie. 
    c) Robię swoją pracę jak najlepiej. Nie mam wpływu na firmową politykę. 

    4. Kiedy masz coś do zrobienia w domu:
    a) Przekładam obowiązki z godziny na godzinę. Trudno mi się zmobilizować. 
    b) Raczej podwijam rękawy i pracuję. 
    c) Mam precyzyjnie opracowany plan działania. 

    5. Organizacja to moja: 
    a) Słaba strona. 
    b) Różnie z nią bywa. 
    c) Bardzo mocna strona. 

    6. Podstawową formą komunikacji jest dla mnie: 
    a) Rozmowa w cztery oczy. 
    b) Rozmowa przez telefon, e-mail. 
    c) Rozmowa na komunikatorze. 

    Większość odpowiedzi:
    a) Praca zdalna zdecydowanie nie jest dla ciebie! 
    b) Masz 60 proc. szans na sukces w pracy w modelu home office. 
    c) Home office to jest to!

     

     

     

    18.01.2018

    Pokoleniowy wyścig płac. Polacy najbardziej optymistyczni

    Polacy dostrzegają zmiany społeczno-gospodarcze i to, jak przekładają się one na ich szanse zawodowe. Aż 77 proc. uważa, że może zarabiać więcej od rodziców – wynika z danych serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska.

     

    Polacy optymistami, Włosi przeciwnie

    Badania potwierdzają, że polscy pracownicy widzą zachodzące zmiany w obszarze wynagrodzenia. Aż 77 proc. Polaków uważa, że ma szansę na wyższe lub znacznie wyższe zarobki niż ich rodzice. Z kolei tylko 18 proc. ocenia, że te szanse są mniejsze lub znacznie mniejsze, a 6 proc. uważa, że zarobi tyle samo. W badaniu serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska wzięli udział także mieszkańcy Finlandii, Francji, Kanady, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Włoch.

    Co ciekawe Polacy swoim optymizmem przewyższyli nawet Amerykanów, wśród których 71 proc. uważa, że ma szanse osiągnąć więcej niż rodzice, tylko 17 proc. jest przeciwnego zdania, a 12 proc. twierdzi, że ich zarobki będą kształtować się na tym samym poziomie.

    Wśród pracowników z krajów biorących udział w badaniu najmniejszym optymizmem wykazali się Włosi. Zdaniem zaledwie 32 proc. badanych młode pokolenie, ma szansę na wyższe lub znacznie wyższe zarobki od rodziców. Aż 50 proc. uważa, że płace są niższe lub znacznie niższe, a 18 proc. twierdzi, że w kwestii płac nic się nie zmieni.

    „Młodzi Włosi są w bardzo trudnej sytuacji, gdyż ich kraj boryka się z wysoką stopą bezrobocia. Brak pracy sprawia z kolei, że Włosi późno zakładają rodziny i wyprowadzają się z rodzinnego domu. Właśnie dlatego Włosi tak chętnie migrują za pracą, także do Polski” – komentuje Joanna Żukowska, ekspertka serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. 


    Młodym Finom i Kanadyjczykom trudno konkurować z rodzicami

    Powodów do narzekań nie mają z pewnością pracownicy z Finlandii i Kanady. Przekłada się to na wyniki badań. 57 proc. Finów i 55 proc. Kanadyjczyków uważa, że może mieć lepsze zarobki niż rodzice. Optymizm wzmacniają dobre wskaźniki gospodarcze, ale także stabilny rynek zatrudnienia. Tylko 24 proc. Finów ma poczucie, że osiągnie mniej niż rodzice. Podobnie myśli 31 proc. Kanadyjczyków. Z kolei  część ankietowanych – 19 proc. Finów i 14 proc. Kanadyjczyków uważa, że szanse na wysokie wynagrodzenie są na tym samym poziomie. Badani z obu krajów są jednak świadomi, że ich rodzice mają za sobą dobre lata na rynku pracy.

    Młodsze pokolenie Finów i Kanadyjczyków porównuje się do rodziców, którzy często mają na koncie sukcesy zawodowe, własne firmy, majątek. Stąd, choć sami są w dobrej sytuacji zawodowej, mają świadomość, że trudno im będzie przeskoczyć starsze pokolenie” – mówi Żukowska. 


    Niemcy i Francuzi choć mają dobre płace, dostrzegają bariery

    Umiarkowany optymizm panuje także we wciąż rozwijających się Niemczech, gdzie młodzi uważają, że trudno będzie przebić zarobki i tempo bogacenia się ich rodziców. Podobna sytuacja jest we Francji. Tylko 42 proc. Niemców i 54 proc. Francuzów uważa, że mają szansę na lesze płace. Sporo, bo 30 proc. – Niemców i 27 proc. Francuzów sądzi, że ich zarobki będą mniejsze, a odpowiednio 29 proc. i 19 proc. uważa, że zarobi tyle samo.

    Młodzi Niemcy i Francuzi dostrzegają, że rynek zatrudnienia choć obfity w oferty i szanse na awans, to jest pod pewnymi względami także trudny. Do Niemiec przyjeżdżają specjaliści z innych krajów, znający języki i posiadający międzynarodowe doświadczenie, więc o najlepsze miejsca pracy trzeba walczyć”  – dodaje Żukowska z MonsterPolska.pl. 

    Choć także w Polsce młodzi muszą walczyć o awanse i wyższe zarobki, to jednak motywująco działa myślenie, że rynek pracy bardzo zmienił się od czasów pokolenia rodziców.

    Dane pochodzą z serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska. Zebrane zostały w sierpniu i wrześniu 2017 roku. W badaniu wzięło udział ponad 5500 ankietowanych z Finlandii, Francji, Kanady, Niemiec, Polski, Stanów Zjednoczonych i Włoch. 

     

    11.01.2018

    Różnice kulturowe a wpływ na proces rekrutacji

    Obcokrajowcy mają inne podejście do rozmów o pieniądzach, czasie pracy czy umowach. Wciąż wielu HR-owców nie jest na to przygotowanych. Tymczasem znalezienie wspólnego języka, daje większą szansę na skuteczną rekrutację.

     

    Proces rekrutacji obcokrajowców wiąże się z poznaniem ich kultury oraz specyfiki rynku pracy, na którym obecnie się znajdują. Dodatkowa wiedza pozwala szybciej i skuteczniej zamykać procesy rekrutacyjne  – taki wniosek płynie z badań jakościowych, w których wzięli udział przedstawiciele działów HR z branży nowoczesnych usług biznesowych w Polsce, w ramach raportu Monster Talent Sourcing Services „Skuteczne sposoby na rekrutacje językowe”. HR-owcy udzielili szczegółowych odpowiedzi na pytania o proces rekrutacji obcokrajowców.

     

    Wsparcie zewnętrznego partnera

    Większość rekruterów deklaruje, że rekrutacja cudzoziemców pod kątem przebiegu nie różni się od pozyskiwania Polaków do pracy. Proces rekrutacji obcokrajowców zdecydowanie różni się jednak długością i poziomem skomplikowania. Często wymaga  również wsparcia zewnętrznego partnera oraz dopełnienia dodatkowych procedur. 

    „Zewnętrzny partner, którzna międzynarodowe uwarunkowania, może doprowadzić do udanego finału rekrutację, która była bliska porażki. Czasem wystarczy kilka zmian w podejściu do kandydatów i mamy sukces. Takim kluczem do osób z zagranicy są chociażby pakiety wsparcia. Wystarczy dodatkowy bonus dla kandydata, a firma będzie w stanie przebić ofertę konkurencji” – zauważa Aleksandra Pocheć, Konsultant w Monster Talent Sourcing Services.

    Proces rekrutacji standardowo rozpoczyna się od przygotowania oferty pracy i następnie zamieszczenia jej w serwisach internetowych. Jednak już na tym etapie warto zwrócić szczególną uwagę na międzynarodowość danego serwisu i dotarcie ogłoszenia do wybranej grupy docelowej. 

    Współpracujemy z agencją rekrutacyjną we Włoszech i w Polsce. Główną korzyścią jest dostęp do pracowników i fakt, że w ten sposób mamy możliwość znaleźć kandydata, o którym normalnie byśmy nie pomyśleli” – deklaruje HR-owiec, który rekrutuje dla firm zarówno w Czechach, na Ukrainie i we Włoszech. Zewnętrzni partnerzy często mają lepszą wiedzę o danym rynku.

    „Potem w ramach rekrutacji odbywają się wideo rozmowy, negocjowanie warunków i w konsekwencji ustalanie zasad relokacji. Finalnie rekrutacja trwa od trzech tygodni do trzech miesięcy” – mówi Pocheć z Monster Talent Sourcing Services.

    Przykładowo kandydaci z Hiszpanii czasem odpowiadają na wiadomości nawet po kilkunastu dniach. Grecy z euforią podchodzą do oferty pracy, ale na entuzjazmie się kończy.

    Inaczej jest na Ukrainie. Tam jest kultura dziękowania za każdą ofertę pracy, nawet gdy kandydat nie jest zainteresowany” – mówi HR-owiec z wrocławskiej firmy zatrudniającej 700 osób. Chętnie zaś w procesach rekrutacji biorą udział Włosi.


    Zrozumienie innych kultur kluczem do skutecznej rekrutacji

    Mając kandydata do pracy, wyzwaniem jest odpowiednie poprowadzenie rozmowy.

    Staram się rozumieć inne kultury, być bardzo obiektywny i otwarty. Jest to aspekt, którego wciąż często brakuje. Osobiście otrzymuję opinie od Włochów i Francuzów, że nie byli zadowoleni po rozmowach kwalifikacyjnych z rekruterami z Polski, ponieważ nie poczuli się przez nich wysłuchani” – mówi HR-owiec. Dodaje, że Włochom i Francuzom przeszkadzał system machinalnie zadawanych pytań, bo jak tłumaczyli cudzoziemcy  „nie chcieli dołączyć do firmy, która trzyma się jednej procedury i traktuje ich jak numer, a nie jako osobę”.

    HR-owiec podkreśla, że w przypadku bardziej otwartych kultur – Włochów, Francuzów czy pewnych siebie Holendrów – ważne jest prowadzenie rozmowy w sposób bardziej naturalny, jednocześnie z zachowaniem profesjonalizmu. HR-owiec musi też otwarcie mówić o pieniądzach – gdy rozmawia z Brytyjczykiem, o warunkach umowy – gdy spotyka się z Niemcem, o integracji w firmie – gdy ma przed sobą południowca.


    Argumenty, czyli kogo najtrudniej przekonać do przeprowadzki

    Najtrudniej przekonać do przeprowadzki do Polski kandydatów mieszkających w Niemczech czy Szwajcarii. W tych krajach są zarówno wysokie płace, jak i bardzo dobre warunki socjalne.

    Im bardziej na Wschód, tym łatwiej. Wynika to z niekorzystnej sytuacji politycznej i ekonomicznej w rym rejonie. Polskie firmy są bardzo zadowolone z pracowników z Ukrainy. Sumiennie pracują i nie mają wygórowanych oczekiwań finansowych” – mówi HR-owiec z firmy outsourcingowej IT.

    Pieniędzmi można przekonać również mieszkańców południowej Europy – Włochów, Hiszpanów czy Portugalczyków, gdzie wciąż widać skutki kryzysu gospodarczego. 

    Popyt na pracowników z zagranicy, np. tych z określonymi kompetencjami językowymi, wciąż rośnie. Warto, więc przygotować się na rekrutacje obcokrajowców i budowanie zespołów wielokulturowych. 

     

     

     

    16.11.2017

    Mam podobne zdanie w tej kwestii”. 10 zdań, które sprawdzą się podczas rozmowy kwalifikacyjnej

    Na rozmowie kwalifikacyjnej warto choć raz wprost zgodzić się z rozmówcą i mu o tym powiedzieć. Pokazywanie podobieństw to dobry sposób na budowanie pozytywnych relacji. Po prostu lubimy ludzi podobnych do siebie – i nie chodzi o wygląd zewnętrzny – ale o wspólne przekonania czy spojrzenie na  pewne kwestie. Jeśli już na rozmowie uda się znaleźć tematy, które łączą, to dobry sygnał na dalszą współpracę. 

    Serwis rekrutacyjny MonsterPolska.pl przygotował listę 10 zdań, których warto użyć podczas pierwszego spotkania z pracodawcą bądź rekruterem, by pokazać się z jak najlepszej strony. Oto one:

     

    1. „Dzień dobry. Miło mi poznać”.
    Banał? Skąd. Kandydaci w stresie na rozmowie kwalifikacyjnej, potrafią się nie przedstawić albo podać rękę bez słowa i zaangażowania. Tymczasem powitanie jest niezwykle ważne. Serdecznie wypowiedziane dzień dobry, uśmiech i biznesowy uścisk dłoni (ani za mocny, ani za lekki)... tyle (i aż tyle) wystarczy na dobre wejście.

     

    2. „Dobrze Pan/i to ujął/ujęła”.
    Nadmierne pochlebstwa nie budzą zaufania, ale sprytnie wpleciony w konwersację komplement, może sprawić, że przyszły szef poczuje do nas sympatię. Pozytywne emocje przełożą się na atmosferę na rozmowie kwalifikacyjnej – radzi Joanna Żukowska, ekspertka serwisu MonsterPolska.pl.

     

    3. „Mam podobne zdanie w tej kwestii”.
    Na rozmowie kwalifikacyjnej warto choć raz wprost zgodzić się z rozmówcą i mu o tym powiedzieć. Pokazywanie podobieństw to dobry sposób na budowanie pozytywnych relacji. Po prostu lubimy ludzi podobnych do siebie – i nie chodzi o wygląd zewnętrzny – ale o wspólne przekonania czy spojrzenie na  pewne kwestie. Jeśli już na rozmowie uda się znaleźć tematy, które łączą, to dobry sygnał na dalszą współpracę.


    4. „O, dobrze słyszeć”.
    Nie warto przerywać osobie, z którą rozmawiamy, ale warto reagować na to, co ona mówi. Nie muszą to być sztuczne, żywiołowe reakcje, ale spokojne i pozytywne komunikaty.


    5. „Czytałem plany firmy i jest coś, co szczególnie mi odpowiada”.
    To może być początek odpowiedzi na pytanie: co wie Pan/i na temat naszej firmy? Pokazuje nasze przygotowanie do rozmowy i podkreśla, że już utożsamiamy się z pracodawcą – podkreśla Żukowska.


    6. „Nie będę udawał, że wiem wszystko o pracy w tak dużym zespole, bo tak nie jest. Ale szybko się uczę”.
    Autentyczność to coś, co jest w cenie. Nikt nie lubi ludzi, którzy udają innych, niż są. Watro, więc przyznać się do swojej słabości, ale podkreślić chęć nauki.


    7. „Myślałem/am o pracy przy tym projekcie i mam już pewne pomysły”.
    Na rozmowie kwalifikacyjnej warto pokazać, że jest się człowiekiem z inicjatywą, który ma pewne pomysły. Nie trzeba „wybiegać przed orkiestrę”, ale można pokazać, kreatywność i zaangażowanie.


    8. „Na początku naszej rozmowy wspomniał Pan/i o...”.
    Zdanie, które nawiązuje do początku rozmowy, jest sygnałem dla rozmówcy, że uważnie go słuchaliśmy. Dajemy tym samym sygnał, że jesteśmy dobrym partnerem do rozmowy. To bardzo ceniona umiejętność w kontaktach biznesowych.


    9. „Mógłby Pan/i opowiedzieć mi coś więcej o obowiązkach na tym stanowisku?”
    Pytania – to bardzo ważna część rozmowy kwalifikacyjnej. Nawet jeśli czujemy, że na tym etapie spotkanie wyczerpało naszą wiedzę, pytajmy – mówi Żukowska z MonsterPolska.pl. Osoba, z którą rozmawiamy, odbierze nas za osobę zainteresowaną pracą na tym stanowisku i najpewniej z zadowoleniem wytłumaczy niezrozumiałe kwestie. Nic nie nastawia rozmówcy tak przychylnie, jak widok osoby zaangażowanej w konwersację – dodaje.


    10. „Pozwolę sobie pogratulować Pana/i zespołowi branżowej nagrody”.
    Takie zdanie wypowiedziane na rozmowie kwalifikacyjnej, z jednej strony jest informacją dla rozmówcy, że znamy dobrze branżę, a z drugiej, że doceniamy pozycję firmy na rynku.

    Idąc na rozmowę, warto mieć w głowie „zdania- klucze”, które mogą ukierunkować rozmowę na właściwe tory. W parze ze słowami musi współgrać także nasza mowa ciała. Ważne, aby te komunikaty były spójne. Wówczas nasz rozmówca odbierze nas za autentycznego i wiarygodnego kandydata do pracy.

     

    ***

    27.09.2017

    Jawność zarobków według pracodawców i pracowników – wyniki badania MonsterPolska.pl

     

     

    W Polsce kwestia zarobków jest wciąż tematem tabu. Z jednej strony firmy chętnie dowiedziałaby się, ile płaci konkurencja. Z drugiej strzegą informacji o siatkach płac we własnej firmie. Podobnie jest wśród pracowników. Sami chętnie dowiedzieliby się, ile co miesiąc wpływa na konto sąsiada, ale o swojej płacy mówią mniej ochoczo.

     

    62 proc. badanych Polaków chciałoby wiedzieć, ile zarabiają sąsiedzi, znajomi i osoby z najbliższego otoczenia. Wiedzę o płacach innych osób chcieliby posiadać częściej mężczyźni niż kobiety – wynika z badań serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl przeprowadzonych w maju i czerwcu br. w dziewięciu krajach – w Czechach, Chorwacji, Finlandii, Litwie, Łotwie, Słowacji, Słowenii, Serbii oraz w Polsce. Z drugiej strony tylko 55 proc. badanych przyznała, że bliskie osoby wiedzą, ile co miesiąc wpływa na ich konto. Aż 21 proc. uważa, że zarobki są sprawą prywatną. 

     

    Im wyższa płaca, tym mniejsza chęć do finansowych zwierzeń

    Polacy na tle wyników dla 9 badanych krajów wypadają podobnie. Przeciętnie tyle samo badanych pracowników co w Polsce chciałoby wiedzieć, ile zarabiają ich przyjaciele, sąsiedzi i ludzie z  najbliższego otoczenia. Tylko 23 proc. – raczej nie ma potrzeby posiadania takiej wiedzy, a 15 proc. – zupełnie nie jest zainteresowania, ile miesięcznie zarabiają znajomi. Z tych samych badań wynika jednocześnie, że 59 proc. badanych faktycznie rozmawia z bliskimi o swoich zarobkach, 27 proc. rzadko czuje taką potrzebę, a 15 proc. trzyma wysokość płac w tajemnicy. Z badań wynika, że im wyższe zarobki, tym zmniejsza się chęć zwierzania się. Gotowi do mówienia o warunkach płacowych okazywali się głównie pracownicy zarabiający poniżej średniej krajowej.

     

    Norwegowie liderami jawności płac. Jak jest w Niemczech i Finlandii?

    W Europie coraz częściej mówi się o jawności płac, gdyż właśnie najgorzej zarabiający pracownicy nie chcą być wykorzystywani na rynku pracy. Przykładowo w Niemczech osoby pracujące w firmach zatrudniających ponad 200 pracowników mają prawo zapytać pracodawcę o zarobki swoich kolegów. Z kolei w Finlandii ludzie mogą wysłać zapytanie o zarobki współpracowników do urzędu skarbowego. Żadne z państw nie jest w stanie jednak przebić rozwiązań stosowanych w Norwegii. W tym kraju oficjalne dokumenty pokazują zarówno dochód netto, jak i zapłacone podatki. Norwegowie od 2014 roku mogą sprawdzić, ile zarabiają ich znajomi, ale muszą się liczyć z tym, że osoba, którą sprawdzamy, dowie się o tym. Wcześniej Norwegowie mogli kontrolować finanse sąsiadów anonimowo, przez co przeglądanie zarobków innych osób stało się wręcz narodowym sportem. Teraz to wciąż popularne, ale nie nagminne.

     

    Ciekawość rzecz ludzka, ale są tematy tabu

    W Polsce zarówno pracodawcy, jak i pracownicy mają pewne opory w mówieniu o wynagrodzeniach. Doświadczają tego najmocniej osoby, które przez lata pracowały m.in. w Niemczech lub Wielkiej Brytanii. –  Informacja o zarobkach znajduje się dosłownie przy każdym ogłoszeniu prasowym lub internetowym. Jeśli jej nie ma, kandydat ma prawo uznać, że firma nie jest wiarygodna – opowiada Karol, który przez dziesięć lat pracował w Londynie. – Kiedy wróciłem do Warszawy i rozpocząłem poszukiwanie pracy, byłem w szoku. Pracodawcy nie tylko nie informowali o płacy na stanowisko w ogłoszeniu, ale unikali rozmowy o pieniądzach także podczas pierwszego etapu rozmowy o pracę – mówi Karol. Także znajomi mówiąc o zarobkach, nie mówili o stawkach, ale o widełkach lub posługiwali się określeniem „poniżej/powyżej średniej krajowej”. – Jednocześnie ci sami znajomi byli bardzo ciekawi, ile zarabiałem w Wielkiej Brytanii – mówi. 

     

    Ryzykowne gierki płacowe

    Jak pracodawcy starają się utrzymać wysokość wynagrodzeń w tajemnicy? Po pierwsze bardzo rzadko informują o wynagrodzeniu w ogłoszeniu o pracę. Po drugie temat płacy często nie pojawia się na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej. A po trzecie już na „dzień dobry”, firmy wymagają od pracowników podpisania lojalki o tajemnicy na temat wysokości otrzymywanego wynagrodzenia. Jednocześnie pracodawcy próbują dowiedzieć się, jakie stawki oferuje konkurencja. Służą temu m.in. analizy raportów płacowych. Chwalenie się wynagrodzeniami jest firmom nie na rękę, gdyż tajemnica płac sprawia, że łatwiej ukryć nierówności płacowe chociażby ze względu na płeć. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że kobiety na tych samych stanowiskach w firmach zarabiają mniej. Firmy, które utajniają płace, powinny mieć na względzie dwie kwestie. Po pierwsze powinny zaznaczać podczas rekrutacji, że w firmie jest określona polityka płacowa oraz poziomy wynagrodzeń przypisane konkretnym stanowiskom. Po drugie powinny tej polityki przestrzegać. W sytuacji, gdy na jaw wychodzą drastyczne nierówności płacowe, pracodawcy poddawani są ostracyzmowi społecznemu. Zupełnie niedawno BBC podjęła odważny krok i ujawniła płace poszczególnych gwiazd ze świata mediów. Okazało się, że kwoty były astronomiczne, ale że większe płace mieli przede wszystkim mężczyźni. Tylko 34 kobiety i aż 62 mężczyzn zarabiało rocznie więcej niż 150 tys. funtów. BBC musiało zmierzyć się z potężną falą krytyki. I właśnie takiego obrotu spraw boi się wielu przedsiębiorców, strzegąc tajemnicy płac. Zapominają jednak o drugiej stronie medalu. Podanie nawet widełek zarobków zwiększa liczbę aplikacji.

     

    27.07.2017

    O co pracodawca nie może zapytać podczas rozmowy kwalifikacyjnej

    Czy planuje pani dzieci? Na kogo pan głosował? Pali pan papierosy? To pytania, których pracodawca nie może zadać. Dlaczego? Bo łamie prawo.

    Nawet najlepiej wyszkoleni rekruterzy zadają czasem pytania, których zadać nie mogą. Kodeks pracy jasno wylicza, jakie informacje pracodawca może uzyskać od kandydata. Lista jest krótka – imię, nazwisko, adres i data urodzenia – mówi Joanna Żukowska z serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. Decyzja o zatrudnieniu powinna, według prawa, zapaść na podstawie informacji, dotyczących naszego wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Pytania, które naruszają naszą prywatność, są nielegalne – dodaje ekspert.

    Choroby, nałogi, słabości

    Pracodawca nie może wypytywać o nasz stan zdrowia. Nie musimy się spowiadać z przebytych ani aktualnych chorób. Nie ma prawa pytać czy palimy papierosy lub czy jesteśmy uzależnieni od alkoholu. Nie może prosić o wykonanie badań, które mu przyjdą do głowy. Jedyne dopuszczalne (w przypadku umowy o pracę wymagane) to ogólne badania wstępne i okresowe u lekarza medycyny pracy, które pozwalają stwierdzić, czy pracownik może wykonywać pracę na danym stanowisku.

    Zakazane są więc pytania typu:

    - Czy cierpi pan na jakieś przewlekłe choroby?

    - Czy kiedykolwiek był pan leczony psychiatrycznie?

    - Jakie leki pan zażywa?

    Rodzina, dzieci, plany

    To obszar, który bardzo interesuje pracodawców. I tu często przekraczają granicę, co najczęściej dotyka kobiety. To one są pytane o planowane macierzyństwo i dzieci. Pracodawca chce mieć pewność, że znajdzie kogoś w pełni dyspozycyjnego. Zadając takie pytania, dopuszcza się dyskryminacji ze względu na płeć. Nie zgodne z prawem jest też pytanie o orientację seksualną.

    Nie można zapytać:

    - Czy korzysta pani ze żłobka lub przedszkola?

    - Czy planuje pani ciążę?

    - Czy ma pani w planach zamążpójście?

    Poglądy, przekonania, religia

    Pracodawcę nie powinno interesować, jakiego jesteśmy wyznania i pochodzenia etnicznego. Nie ma prawa wypytywać o to, na kogo głosowaliśmy ani czy należymy do związków zawodowych i innych organizacji.

    Na liście zakazanych pytań są więc:

    - Czy jest pan katolikiem?

    - Co pani myśli o sytuacji politycznej w kraju?

    Jak sobie radzić?

    Trzeba się liczyć z tym, że rekrutujący zada nam pytanie, które zbyt mocno wchodzi w naszą prywatność. Nie musi to wynikać ze złych pobudek, może świadczyć np. o braku doświadczenia. Ważne, by odpowiednio zareagować. Czasem widząc nasze zdziwienie, pracodawca sam się zreflektuje i wycofa pytanie. 

    Bywa też, że rekruterzy balansują na granicy, zadając pytanie tak, by brzmiało czysto zawodowo, tylko z pozoru nie dotyczyło spraw osobistych, np. "Proszę opowiedzieć mi o sobie" albo "Czy są jakieś przeciwwskazania do podjęcia przez panią pracy?". Ostatecznie to od nas zależy, co powiemy. Choć pytania są szerokie, można w odpowiedzi trzymać się tylko spraw dotyczących pracy. 

     

    24.07.2017

    5 sposobów na pozbycie się złej sławy millenialsa w CV

    Millenialsi nie mają dobrej prasy. Mówi się, że są roszczeniowi, aroganccy i przekonani o swojej wartości. Jak przekonać rekrutera, że to tylko stereotypy?

    W ciągu najbliższych dziesięciu lat millenialsi (urodzeni między 1983 a 2000 rokiem) będą stanowić 75 proc. wszystkich pracowników na świecie. Wśród pracodawców – w większości przedstawicieli starszej generacji X – krążą obiegowe, często negatywne stereotypy na temat tego, wychowanego w cyfrowym świecie, pokolenia. Setki źle napisanych, powtarzających schematy CV, tylko je ugruntowują. Jak odczarować złe nastawienie?

    1. 1.    Bądź przejrzysty

    CV musi być dopracowane co do detalu i co do detalu być zgodne z prawdą – radzi Joanna Żukowska, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. Na początku zawodowej drogi trudno pochwalić się rozbudowanym doświadczeniem zawodowym. Nie warto jednak dopisywać rzeczy, których nie robiliśmy – w dobie internetu kłamstwo ma krótkie nogi. Pracodawca doceni szczerość i kreatywność. Bo przecież pracę w grupie albo zarządzanie zespołem mogliśmy trenować podczas projektu, wykonywanego w ramach wolontariatu albo na uczelni. Lepiej pochwalić się konkretnymi umiejętności, nawet jeśli nie zdobywaliśmy ich w pracy – dodaje Żukowska.

    1. 2.    Użyj technologicznych mocy

    Millenialsi wychowali się w dobie rozkwitu technologii, internetu i mediów społecznościowych. Technologia to pole, które daje przewagę tej generacji. I trzeba to wykorzystać. Można zacząć od formy, w jakiej przygotowujemy CV. Kto powiedział, że musi być plikiem tekstowym, takim samym, jaki wysyłamy od 60 lat? Warto sięgnąć po rozwiązania multimedialne, kreatory dokumentów, interaktywne prezentacje, wykorzystać portale społecznościowe. 

    1. 3.    Bądź konkretny

    Nic nie zabija CV bardziej niż ogólnikowość i utarte formułki. Millenialsi są lepiej poinformowani oraz bardziej świadomi swoich potrzeb i zalet niż jakiekolwiek inne pokolenie. I to powinni wykorzystać, szukając pracy. Jeśli szukasz czegoś konkretnego w pracy – napisz to. Wymaga to oczywiście wnikliwego sprawdzenia, czym zajmuje się firma, do której aplikujemy. Napisanie, że przyciągnął nas konkretny projekt, będzie mile widziane. Jeśli masz coś konkretnego do zaoferowania – opisz. Ta odwaga, czy jak niektórzy mówią bezczelność – tu może zapunktować.

    1. 4.    Nie graj na siebie

    Raporty, opisujące milenialsów, wśród głównych cech pokolenia wymieniają: ambicję (często wygórowaną), nastawienie na siebie i roszczeniowość. Co prawda uzupełniają, że ci dwudziesto i trzydziestolatkowie są też świetnie wykształceni, empatyczni i bystrzy, ale negatywny przekaz niestety przykleja się szybciej i skuteczniej. Warto o tym pamiętać, pisząc CV i przygotowując się do rozmowy kwalifikacyjnej. Nie chodzi o to, by odsunąć własne ambicje, ale by pokazać rekruterowi, że umiemy grać zespołowo. Pokora, szczególnie na początku zawodowej drogi, popłaca. 

    1. 5.    Przejdź na nowe tory

    Jeśli szukasz pierwszej pracy, nie rób tego w ciemno. Pójdź po pomoc do uczelnianego biura karier. Przestawienie się ze studiowania na pracowanie wcale nie jest łatwe. Człowiek zderza się z rzeczywistością, w której to, czego się przez kilka lat uczył, okazuje się w większości mniej przydatne niż oczekiwał – zauważa Żukowska z MonsterPolska.pl. Pracodawcę nie bardzo obchodzi to, jakimi byliśmy studentami. Ważne jest to, jakimi będziemy pracownikami. Dlatego w CV trzeba wypunktować te rzeczy, które czynią z nas potencjalnie świetny nabytek.

     

    24.07.2017

    Atrakcyjna praca. 10 rzeczy najważniejszych dla pracowników

    Poszukując nowej pracy, chcąc nie chcąc, porównujemy ją do obecnej lub do tej, którą wspominamy najlepiej na dotychczasowej ścieżce zawodowej. Korzystniej jednak będzie, jeśli będziemy ją dostosowywać do naszej aktualnej sytuacji życiowej.

    Praca – inaczej szukamy jej, będąc świeżo upieczonym absolwentem, inaczej tuż po urlopie macierzyńskim, a jeszcze inaczej jako osoba przymierzająca się do zakupu mieszkania na kredyt. Na początku zawodowej ścieżki łatwiej pogodzić się z brakiem umowy, ale w czasie gdy zależy nam na wzięciu kredytu, jej brak odbija się czkawką. Dlatego szukając pracy, trzeba zwrócić uwagę na 10 rzeczy i spojrzeć na nową firmę – nie poprzez zatrudnienie u byłego pracodawcy – a własną sytuację życiową i bieżące potrzeby – wskazuje Joanna Żukowska, eksperta serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

    1. Lokalizacja firmy

    Odległość z pracy do firmy i odwrotnie nabiera znaczenia, gdy po pracy musimy być na czas w przedszkolu lub na świetlicy w szkole. Jeśli ten czynnik decyduje o podjęciu pracy lub rezygnacji z niej, należy przejechać trasę od firmy do domu w godzinach porannych i popołudniowych. Przykładowo Włosi znani są z tego, że wybierają pracę blisko domu, do której dojadą skuterem w kilka minut. Krótki czas przejazdu z pracy do domu pozwala im na radowanie się w pełni godzinną sjestą. Z badania budżetu czasu, które GUS wykonuje raz na 10 lat, wynika, że w Polsce dojazdy do pracy zajmują przeciętnie blisko godzinę. Najwięcej czasu na podróże do pracy poświęcają mieszkańcy województwa mazowieckiego (średnio 1 godzinę i 12 minut), a najmniej województwa lubuskiego (52 minuty).

    2. Obowiązki

    Czym dokładnie będę zajmować się w firmie? – to pytanie obowiązkowo powinno znaleźć się na liście pytań z rozmowy kwalifikacyjnej. Dokładny zakres obowiązków pozwala na oszacowanie czy proponowane pieniądze są adekwatne do zadań. Nie warto lekceważyć tego czynnika, gdyż aż 25 proc. Polaków narzeka na nadmiar obowiązków i wskazuje go jako jeden z głównych źródeł stresu w pracy – wynika z badań Monster Polska, przeprowadzonych w II kwartale tego roku. Tymczasem praca powinna być źródłem satysfakcji.

    3. Praca a koszt dojazdów

    Zwykle lokalne firmy oferują o kilkaset złotych mniejsze wynagrodzenie niż przedsiębiorstwa działające w takiej samej branży, ale zlokalizowane w dużym mieście. W tej sytuacji należy wyliczyć, ile wyniesie nas koszt dojazdów do miasta. Może się okazać, że godziny pracy wymagają dojazdów samochodem i parkowania na płatnym parkingu. Wtedy lokalna firma, nawet z niższą płacą, może okazać się korzystniejszym pracodawcą.

    4. Praca w święta i weekendy

    Są firmy i zawody, które z założenia nie pracują w święta i weekendy. Jednak wiele branż wymaga pracy w weekendy i dyżurów świątecznych. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej warto wyjaśnić kwestię pracy w takie dni i jej zakresu. Z danych Eurostatu wynika, że w 2015 r. co najmniej 7,1% Polaków pracowało dwie niedziele w ciągu miesiąca (przy uwzględnieniu szarej strefy gospodarki). Wprawdzie, to mniej niż dziesięć lat temu, ale  praca w weekendy wciąż dotyczy ok. 1,1 mln osób.

    5. Umowa

    Zatrudnienie na etat – przywilej i obowiązek. Jeśli lubimy niezależność i nie chcemy wiązać się z jedną firmą na stałe, umowa jest czynnikiem, który ogranicza tę wolność. Z drugiej strony umowa to ubezpieczenie, zdolność kredytowa i składki ZUS. Na pewnym etapie warto szukać do skutku pracodawcy, który oferuje umowę o pracę. Co najmniej trzymiesięczna praca na umowie w jednej firmie otwiera drogę do kredytu w banku.

    6. Wielkość firmy

    Małe biuro kontra wielkopowierzchniowe korporacje – każdy, kto choć raz musiał przestawić się z pracy z niewielkiej powierzchni na dużą (lub odwrotnie) wie, że to spore wyzwanie. Na dużych przestrzeniach przeszkadza gwar rozmów, przechodzący pracownicy czy brak ścian. Na małych zbyt duże poczucie kameralności, które sprawia, że każdy ruch w firmie podlega kontroli szefostwa. Nie należy nastawiać się, że będzie łatwo. Nie warto jednak się zniechęcać, a dać sobie kilka miesięcy.

    7. Ustawienie biurka

    Czasem ważniejsze niż powierzchnia bywa ustawienie biurka. To czynnik, o który warto zapytać zwłaszcza przy kłopotach ze wzrokiem, gdy zależy nam na szczególnie naświetlonym miejscu. Praca daleko od okna może w takiej sytuacji, być na dłuższą metę nieznośna. Warto zapytać także o klimatyzację lub wentylatory. To ważne zwłaszcza dla osób, które mają kłopoty z zatokami. Z drugiej strony, siedzenie przy oknie miewa inną wadę – fakt, że osoby siedzące dalej marzą o nieustannym wietrzeniu pokoju (zwłaszcza w biurach, gdzie nie ma klimatyzacji). Warto dowiedzieć się, jakie warunki panują w biurze.

    8. Benefity

    Warto zapytać, czy pracodawca dofinansowuje szkolenia, kursy językowe albo karnety sportowe. Tego typu informacja pozwoli określić poziom systemu motywacyjnego firmy. Z badań Monster Polska wynika, że 70 proc. pracowników otrzymuje niefinansowe dodatki do pensji oraz korzysta ze służbowych udogodnień. Obok finansowanych przez pracodawcę narzędzi pracy: służbowej komórki i laptopa, najpopularniejszymi benefitami są opieka zdrowotna (23 proc.) oraz szkolenia pracownicze (22 proc.), a w dalszej kolejności elastyczne godziny pracy (15 proc.).

    9. Odpowiedzialność

    Czasem ten czynnik umyka nam podczas poszukiwania pracy i decydowaniu o zatrudnieniu. Warto jednak wziąć pod uwagę, za co i w jakim stopniu bierzemy odpowiedzialność w firmie. Praca pod pręgierzem odpowiedzialności bywa trudna. Jeśli jednak odpowiedzialność otwiera drzwi do awansu, ale i lepszych pieniędzy, warto przemyśleć – może warto się jej podjąć?

    10. Pieniądze

    Wynagrodzenie jest swojego rodzaju klamrą, która spina poszukiwania nowej firmy. O pieniądze pytamy na początku i wracamy do nich po przeanalizowaniu wszystkich ważnych czynników. Jeśli zarówno wysokość wynagrodzenia, jak i pozostałe czynniki nam sprzyjają, warto myśleć o związaniu się z daną firmą. Należy pamiętać, że praca – aby dawała satysfakcję – musi być dostosowana do etapu, na jakim się znajdujemy w życiu.

     

    21.07.2017

    5 sposobów na pozbycie się złej sławy millenialsa w CV

    Millenialsi nie mają dobrej prasy. Mówi się, że są roszczeniowi, aroganccy i przekonani o swojej wartości. Jak przekonać rekrutera, że to tylko stereotypy?

    W ciągu najbliższych dziesięciu lat millenialsi (urodzeni między 1983 a 2000 rokiem) będą stanowić 75 proc. wszystkich pracowników na świecie. Wśród pracodawców – w większości przedstawicieli starszej generacji X – krążą obiegowe, często negatywne stereotypy na temat tego, wychowanego w cyfrowym świecie, pokolenia. Setki źle napisanych, powtarzających schematy CV, tylko je ugruntowują. Jak odczarować złe nastawienie?

    1. 1.    Bądź przejrzysty

    CV musi być dopracowane co do detalu i co do detalu być zgodne z prawdą – radzi Joanna Żukowska, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. Na początku zawodowej drogi trudno pochwalić się rozbudowanym doświadczeniem zawodowym. Nie warto jednak dopisywać rzeczy, których nie robiliśmy – w dobie internetu kłamstwo ma krótkie nogi. Pracodawca doceni szczerość i kreatywność. Bo przecież pracę w grupie albo zarządzanie zespołem mogliśmy trenować podczas projektu, wykonywanego w ramach wolontariatu albo na uczelni. Lepiej pochwalić się konkretnymi umiejętności, nawet jeśli nie zdobywaliśmy ich w pracy – dodaje Żukowska.

    1. 2.    Użyj technologicznych mocy

    Millenialsi wychowali się w dobie rozkwitu technologii, internetu i mediów społecznościowych. Technologia to pole, które daje przewagę tej generacji. I trzeba to wykorzystać. Można zacząć od formy, w jakiej przygotowujemy CV. Kto powiedział, że musi być plikiem tekstowym, takim samym, jaki wysyłamy od 60 lat? Warto sięgnąć po rozwiązania multimedialne, kreatory dokumentów, interaktywne prezentacje, wykorzystać portale społecznościowe. 

    1. 3.    Bądź konkretny

    Nic nie zabija CV bardziej niż ogólnikowość i utarte formułki. Millenialsi są lepiej poinformowani oraz bardziej świadomi swoich potrzeb i zalet niż jakiekolwiek inne pokolenie. I to powinni wykorzystać, szukając pracy. Jeśli szukasz czegoś konkretnego w pracy – napisz to. Wymaga to oczywiście wnikliwego sprawdzenia, czym zajmuje się firma, do której aplikujemy. Napisanie, że przyciągnął nas konkretny projekt, będzie mile widziane. Jeśli masz coś konkretnego do zaoferowania – opisz. Ta odwaga, czy jak niektórzy mówią bezczelność – tu może zapunktować.

    1. 4.    Nie graj na siebie

    Raporty, opisujące milenialsów, wśród głównych cech pokolenia wymieniają: ambicję (często wygórowaną), nastawienie na siebie i roszczeniowość. Co prawda uzupełniają, że ci dwudziesto i trzydziestolatkowie są też świetnie wykształceni, empatyczni i bystrzy, ale negatywny przekaz niestety przykleja się szybciej i skuteczniej. Warto o tym pamiętać, pisząc CV i przygotowując się do rozmowy kwalifikacyjnej. Nie chodzi o to, by odsunąć własne ambicje, ale by pokazać rekruterowi, że umiemy grać zespołowo. Pokora, szczególnie n

      Kalendarium

      Maj 2018

      Pn Wt Śr Cz Pi So Ni
      1 2 3 4 5 6
      7 8 9 10 11 12 13
      14 15 16 17 18 19 20
      21 22 23 24 25 26 27
      28 29 30 31
      • BDI
      • Logo_projekt
      • praca