Biuro Karier Politechniki Łódzkiej

42 631 27 39, 42 631 20 98

Masz jakieś pytania? Napisz do nas. Kliknij tutaj: biuro@biurokarier.p.lodz.pl

  • Badanie kompetencji
  • Tubadzin
  • ATP 2018
  • Szukaj pracy
  • Przeglądaj CV
rozwiń opcje wyszukiwania pokaż wszystkie aktualne oferty

Artykuł miesiąca

15.02.2018

Czy mógłbyś pracować zdalnie? Sprawdź, czy home office jest dla ciebie!

„Home office to nie tylko wymarzona formuła pracy, jak oceniają ją młodzi z pokolenia Z. To także wyzwanie i umiejętność pokonywania barier” – mówi Aleksandra Pocheć z serwisu pracy MonsterPolska.pl.

 

Oto z czym trzeba się zmierzyć, pracując większość czasu w domu.

 

1. Okiełznanie czasu

Jeśli uważamy, że „na wszystko jest jeszcze czas” i zdarza nam się zostawiać obowiązki na ostatnią chwilę, bardzo szybko możemy zatonąć w piętrzących się zadaniach do wykonania. Pierwszym i jednym z najważniejszych wyzwań pracy zdalnej, jest złapanie odpowiedniego tempa pracy.

„Jestem grafikiem i mój pracodawca już kilka lat temu pozwolił mi pracować z domu. Nie chciałem, żeby moja córka siedziała godzinami w szkolnej świetlicy, więc praca zdalna był najlepszym wyjściem. Szybko okazało się, że dzień zaczął stawać się nocą i odwrotnie. W nocy pracowałem, w dzień spałem. Ta zmiana wpłynęła bardzo źle na moją rodzinę. Na szczęście w porę się opamiętałem. Zacząłem nastawiać budzik na rano, pracować w dzień i spędzać czas z żoną i córką. Wymagało to ode mnie jednak dużej samodyscypliny” – opowiada Krzysztof, grafik.


2. Stawianie bariery pomiędzy czasem na pracę i na prywatne sprawy

„Dużym problemem osób, które pracują w systemie home office, jest zacieranie się granic czasowych. Pisanie maili, wykonywanie telefonów, kończenie projektów „na już”, przeplata się z robieniem zakupów, odbieraniem dziecka z przedszkola i spotkaniem ze znajomymi” – zauważa Aleksandra Pocheć z MonsterPolska.pl. „Finalnie praca towarzyszy nam całą dobę. Na dłuższą metę trzeba nauczyć się stawiać pewną granicę, bo nie da się odpocząć na kolacji z przyjaciółmi, jeśli w międzyczasie odpowiadamy na firmowe maile” – dodaje.

„Po dziesięciu latach pracy na etacie, osiem godzin dziennie za biurkiem, trafiłam do firmy, która pracowała w modelu home office. Po trzech miesiącach zdałam sobie sprawę, że muszę znaleźć nowego pracodawcę, bo okazałam się domowym pracoholikiem, który musi udowadniać, że pracuje, choć nikt ode mnie tego nie wymagał. Zrobiłam się bardzo nerwowa. Dom był dla mnie miejscem pracy, przez co straciłam strefę odpoczynku. Zmieniłam firmę i znowu chętnie wychodzę co rano do pracy” – opowiada Karolina, pracująca w branży finansowej.

3. Walka z tęsknotą za współpracownikami

W pierwszej fazie osoby, które pamiętają jeszcze zmęczenie pracą w firmie wymagającej od nich ośmiu godzin obecności dziennie przy biurku, mogą czuć euforię, że nie muszą zrywać się rano i biec do pracy. Z czasem radość może zastąpić tęsknota za codziennym kontaktem ze współpracownikami. Praca zdalna bywa trudna, kiedy zaczyna brakować nam zebrań, dyskusji czy wspólnej przerwy na kawę.


4. Opanowanie niepokoju wynikającego z niewiedzy

„Home office wyklucza też pewną wiedzę, chociażby o tym, jaka panuje atmosfera w firmie. Będąc długo poza firmą wypadamy z bieżących wydarzeń i poczucia, że mamy wpływ na ich bieg” – mówi Pocheć z MonsterPolska.pl.

„Pracuję w systemie dwa tygodnie w domu na dwa tygodnie w biurze, ponieważ sprawuję z byłym mężem opiekę naprzemienną nad naszą córką. Choć home office jest dla mnie ratunkiem w trudnej sytuacji życiowej, to za każdym razem czuję się wyjęta z tej firmowej atmosfery na dwa tygodnie. Długo walczyłam z wewnętrznym niepokojem, który pojawiał się zawsze, gdy byłam poza firmą” – opowiada Angelika, urzędniczka, której udało się z czasem opanować ten lęk.


5. Walka z lenistwem i „rozpraszaczami”

Zdarza się, że pracując w domu nie stajemy się bardziej efektywni, czy staranni, bo wszystko nas rozprasza. Jeśli więc telefon od znajomych, którzy wybierają się do kina, sprawia, że odkładamy pilną pracę, a słońce za oknem powoduje, że wybieramy leżakowanie w ogródku, warto przemyśleć, czy praca zdalna jest na dłuższą metę dla nas. Niedotrzymywanie terminów, lawirowanie i kłamstwa mają w pracy bardzo krótkie nogi. W formule home office pracodawca rozlicza nas gównie z jakości, ale i terminowości.


6. Poczucie niedosytu

Bywa, że pracując z domu czegoś nam brakuje, dlatego część z nas pracę zdalną wybiera jako pracę „na drugi etat”. Jeśli tylko jesteśmy mistrzami organizacji, uda się pogodzić etat z dorywczą pracą zdalną. Taki model także ma swoich zwolenników.

Decydując się na home office, warto przemyśleć, czy potrafimy zapanować nad organizacją czasu, ale i przestrzeni domowej. Warto pamiętać, że praca zdalna nie musi stanowić pełnego wymiaru godzin – czasem to dwa tygodnie w miesiącu, czasem 1-2 dni poza firmą w tygodniu. W domu możemy wykonywać także dodatkowe zlecenia. Idealnie dopasowany home office może być źródłem zawodowej satysfakcji. Jeśli jednak nie dopasujemy go do naszego stylu życia i pracy, nie sprawdzi się. 

 

Quiz MONSTER POLSKA:
Sprawdź, czy jesteś gotowy pracować w systemie home office

1. Miejsce do pracy to dla ciebie: 
a) Moje biurko, przy którym pracuję w firmie.
b) Głównie biuro, ale mogę czasem pracować z domu. 
c) Kawiarnia, dom, firma – każde miejsce do pracy jest dobre. 

2. Potrzebujesz być w kontakcie ze współpracownikami: 
a) Codziennie, face to face. 
b) Od czasu do czasu, ale może być to kontakt telefoniczny lub mailowy. 
c) Tylko wtedy, kiedy musimy coś omówić. 

3. Gdy coś dzieje się w firmie: 
a) Muszę wiedzieć od razu i omówić to z zespołem. 
b) Czekam na zebranie w tej sprawie. 
c) Robię swoją pracę jak najlepiej. Nie mam wpływu na firmową politykę. 

4. Kiedy masz coś do zrobienia w domu:
a) Przekładam obowiązki z godziny na godzinę. Trudno mi się zmobilizować. 
b) Raczej podwijam rękawy i pracuję. 
c) Mam precyzyjnie opracowany plan działania. 

5. Organizacja to moja: 
a) Słaba strona. 
b) Różnie z nią bywa. 
c) Bardzo mocna strona. 

6. Podstawową formą komunikacji jest dla mnie: 
a) Rozmowa w cztery oczy. 
b) Rozmowa przez telefon, e-mail. 
c) Rozmowa na komunikatorze. 

Większość odpowiedzi:
a) Praca zdalna zdecydowanie nie jest dla ciebie! 
b) Masz 60 proc. szans na sukces w pracy w modelu home office. 
c) Home office to jest to!

 

 

 

18.01.2018

Pokoleniowy wyścig płac. Polacy najbardziej optymistyczni

Polacy dostrzegają zmiany społeczno-gospodarcze i to, jak przekładają się one na ich szanse zawodowe. Aż 77 proc. uważa, że może zarabiać więcej od rodziców – wynika z danych serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska.

 

Polacy optymistami, Włosi przeciwnie

Badania potwierdzają, że polscy pracownicy widzą zachodzące zmiany w obszarze wynagrodzenia. Aż 77 proc. Polaków uważa, że ma szansę na wyższe lub znacznie wyższe zarobki niż ich rodzice. Z kolei tylko 18 proc. ocenia, że te szanse są mniejsze lub znacznie mniejsze, a 6 proc. uważa, że zarobi tyle samo. W badaniu serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska wzięli udział także mieszkańcy Finlandii, Francji, Kanady, Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Włoch.

Co ciekawe Polacy swoim optymizmem przewyższyli nawet Amerykanów, wśród których 71 proc. uważa, że ma szanse osiągnąć więcej niż rodzice, tylko 17 proc. jest przeciwnego zdania, a 12 proc. twierdzi, że ich zarobki będą kształtować się na tym samym poziomie.

Wśród pracowników z krajów biorących udział w badaniu najmniejszym optymizmem wykazali się Włosi. Zdaniem zaledwie 32 proc. badanych młode pokolenie, ma szansę na wyższe lub znacznie wyższe zarobki od rodziców. Aż 50 proc. uważa, że płace są niższe lub znacznie niższe, a 18 proc. twierdzi, że w kwestii płac nic się nie zmieni.

„Młodzi Włosi są w bardzo trudnej sytuacji, gdyż ich kraj boryka się z wysoką stopą bezrobocia. Brak pracy sprawia z kolei, że Włosi późno zakładają rodziny i wyprowadzają się z rodzinnego domu. Właśnie dlatego Włosi tak chętnie migrują za pracą, także do Polski” – komentuje Joanna Żukowska, ekspertka serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. 


Młodym Finom i Kanadyjczykom trudno konkurować z rodzicami

Powodów do narzekań nie mają z pewnością pracownicy z Finlandii i Kanady. Przekłada się to na wyniki badań. 57 proc. Finów i 55 proc. Kanadyjczyków uważa, że może mieć lepsze zarobki niż rodzice. Optymizm wzmacniają dobre wskaźniki gospodarcze, ale także stabilny rynek zatrudnienia. Tylko 24 proc. Finów ma poczucie, że osiągnie mniej niż rodzice. Podobnie myśli 31 proc. Kanadyjczyków. Z kolei  część ankietowanych – 19 proc. Finów i 14 proc. Kanadyjczyków uważa, że szanse na wysokie wynagrodzenie są na tym samym poziomie. Badani z obu krajów są jednak świadomi, że ich rodzice mają za sobą dobre lata na rynku pracy.

Młodsze pokolenie Finów i Kanadyjczyków porównuje się do rodziców, którzy często mają na koncie sukcesy zawodowe, własne firmy, majątek. Stąd, choć sami są w dobrej sytuacji zawodowej, mają świadomość, że trudno im będzie przeskoczyć starsze pokolenie” – mówi Żukowska. 


Niemcy i Francuzi choć mają dobre płace, dostrzegają bariery

Umiarkowany optymizm panuje także we wciąż rozwijających się Niemczech, gdzie młodzi uważają, że trudno będzie przebić zarobki i tempo bogacenia się ich rodziców. Podobna sytuacja jest we Francji. Tylko 42 proc. Niemców i 54 proc. Francuzów uważa, że mają szansę na lesze płace. Sporo, bo 30 proc. – Niemców i 27 proc. Francuzów sądzi, że ich zarobki będą mniejsze, a odpowiednio 29 proc. i 19 proc. uważa, że zarobi tyle samo.

Młodzi Niemcy i Francuzi dostrzegają, że rynek zatrudnienia choć obfity w oferty i szanse na awans, to jest pod pewnymi względami także trudny. Do Niemiec przyjeżdżają specjaliści z innych krajów, znający języki i posiadający międzynarodowe doświadczenie, więc o najlepsze miejsca pracy trzeba walczyć”  – dodaje Żukowska z MonsterPolska.pl. 

Choć także w Polsce młodzi muszą walczyć o awanse i wyższe zarobki, to jednak motywująco działa myślenie, że rynek pracy bardzo zmienił się od czasów pokolenia rodziców.

Dane pochodzą z serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska. Zebrane zostały w sierpniu i wrześniu 2017 roku. W badaniu wzięło udział ponad 5500 ankietowanych z Finlandii, Francji, Kanady, Niemiec, Polski, Stanów Zjednoczonych i Włoch. 

 

11.01.2018

Różnice kulturowe a wpływ na proces rekrutacji

Obcokrajowcy mają inne podejście do rozmów o pieniądzach, czasie pracy czy umowach. Wciąż wielu HR-owców nie jest na to przygotowanych. Tymczasem znalezienie wspólnego języka, daje większą szansę na skuteczną rekrutację.

 

Proces rekrutacji obcokrajowców wiąże się z poznaniem ich kultury oraz specyfiki rynku pracy, na którym obecnie się znajdują. Dodatkowa wiedza pozwala szybciej i skuteczniej zamykać procesy rekrutacyjne  – taki wniosek płynie z badań jakościowych, w których wzięli udział przedstawiciele działów HR z branży nowoczesnych usług biznesowych w Polsce, w ramach raportu Monster Talent Sourcing Services „Skuteczne sposoby na rekrutacje językowe”. HR-owcy udzielili szczegółowych odpowiedzi na pytania o proces rekrutacji obcokrajowców.

 

Wsparcie zewnętrznego partnera

Większość rekruterów deklaruje, że rekrutacja cudzoziemców pod kątem przebiegu nie różni się od pozyskiwania Polaków do pracy. Proces rekrutacji obcokrajowców zdecydowanie różni się jednak długością i poziomem skomplikowania. Często wymaga  również wsparcia zewnętrznego partnera oraz dopełnienia dodatkowych procedur. 

„Zewnętrzny partner, którzna międzynarodowe uwarunkowania, może doprowadzić do udanego finału rekrutację, która była bliska porażki. Czasem wystarczy kilka zmian w podejściu do kandydatów i mamy sukces. Takim kluczem do osób z zagranicy są chociażby pakiety wsparcia. Wystarczy dodatkowy bonus dla kandydata, a firma będzie w stanie przebić ofertę konkurencji” – zauważa Aleksandra Pocheć, Konsultant w Monster Talent Sourcing Services.

Proces rekrutacji standardowo rozpoczyna się od przygotowania oferty pracy i następnie zamieszczenia jej w serwisach internetowych. Jednak już na tym etapie warto zwrócić szczególną uwagę na międzynarodowość danego serwisu i dotarcie ogłoszenia do wybranej grupy docelowej. 

Współpracujemy z agencją rekrutacyjną we Włoszech i w Polsce. Główną korzyścią jest dostęp do pracowników i fakt, że w ten sposób mamy możliwość znaleźć kandydata, o którym normalnie byśmy nie pomyśleli” – deklaruje HR-owiec, który rekrutuje dla firm zarówno w Czechach, na Ukrainie i we Włoszech. Zewnętrzni partnerzy często mają lepszą wiedzę o danym rynku.

„Potem w ramach rekrutacji odbywają się wideo rozmowy, negocjowanie warunków i w konsekwencji ustalanie zasad relokacji. Finalnie rekrutacja trwa od trzech tygodni do trzech miesięcy” – mówi Pocheć z Monster Talent Sourcing Services.

Przykładowo kandydaci z Hiszpanii czasem odpowiadają na wiadomości nawet po kilkunastu dniach. Grecy z euforią podchodzą do oferty pracy, ale na entuzjazmie się kończy.

Inaczej jest na Ukrainie. Tam jest kultura dziękowania za każdą ofertę pracy, nawet gdy kandydat nie jest zainteresowany” – mówi HR-owiec z wrocławskiej firmy zatrudniającej 700 osób. Chętnie zaś w procesach rekrutacji biorą udział Włosi.


Zrozumienie innych kultur kluczem do skutecznej rekrutacji

Mając kandydata do pracy, wyzwaniem jest odpowiednie poprowadzenie rozmowy.

Staram się rozumieć inne kultury, być bardzo obiektywny i otwarty. Jest to aspekt, którego wciąż często brakuje. Osobiście otrzymuję opinie od Włochów i Francuzów, że nie byli zadowoleni po rozmowach kwalifikacyjnych z rekruterami z Polski, ponieważ nie poczuli się przez nich wysłuchani” – mówi HR-owiec. Dodaje, że Włochom i Francuzom przeszkadzał system machinalnie zadawanych pytań, bo jak tłumaczyli cudzoziemcy  „nie chcieli dołączyć do firmy, która trzyma się jednej procedury i traktuje ich jak numer, a nie jako osobę”.

HR-owiec podkreśla, że w przypadku bardziej otwartych kultur – Włochów, Francuzów czy pewnych siebie Holendrów – ważne jest prowadzenie rozmowy w sposób bardziej naturalny, jednocześnie z zachowaniem profesjonalizmu. HR-owiec musi też otwarcie mówić o pieniądzach – gdy rozmawia z Brytyjczykiem, o warunkach umowy – gdy spotyka się z Niemcem, o integracji w firmie – gdy ma przed sobą południowca.


Argumenty, czyli kogo najtrudniej przekonać do przeprowadzki

Najtrudniej przekonać do przeprowadzki do Polski kandydatów mieszkających w Niemczech czy Szwajcarii. W tych krajach są zarówno wysokie płace, jak i bardzo dobre warunki socjalne.

Im bardziej na Wschód, tym łatwiej. Wynika to z niekorzystnej sytuacji politycznej i ekonomicznej w rym rejonie. Polskie firmy są bardzo zadowolone z pracowników z Ukrainy. Sumiennie pracują i nie mają wygórowanych oczekiwań finansowych” – mówi HR-owiec z firmy outsourcingowej IT.

Pieniędzmi można przekonać również mieszkańców południowej Europy – Włochów, Hiszpanów czy Portugalczyków, gdzie wciąż widać skutki kryzysu gospodarczego. 

Popyt na pracowników z zagranicy, np. tych z określonymi kompetencjami językowymi, wciąż rośnie. Warto, więc przygotować się na rekrutacje obcokrajowców i budowanie zespołów wielokulturowych. 

 

 

 

16.11.2017

Mam podobne zdanie w tej kwestii”. 10 zdań, które sprawdzą się podczas rozmowy kwalifikacyjnej

Na rozmowie kwalifikacyjnej warto choć raz wprost zgodzić się z rozmówcą i mu o tym powiedzieć. Pokazywanie podobieństw to dobry sposób na budowanie pozytywnych relacji. Po prostu lubimy ludzi podobnych do siebie – i nie chodzi o wygląd zewnętrzny – ale o wspólne przekonania czy spojrzenie na  pewne kwestie. Jeśli już na rozmowie uda się znaleźć tematy, które łączą, to dobry sygnał na dalszą współpracę. 

Serwis rekrutacyjny MonsterPolska.pl przygotował listę 10 zdań, których warto użyć podczas pierwszego spotkania z pracodawcą bądź rekruterem, by pokazać się z jak najlepszej strony. Oto one:

 

1. „Dzień dobry. Miło mi poznać”.
Banał? Skąd. Kandydaci w stresie na rozmowie kwalifikacyjnej, potrafią się nie przedstawić albo podać rękę bez słowa i zaangażowania. Tymczasem powitanie jest niezwykle ważne. Serdecznie wypowiedziane dzień dobry, uśmiech i biznesowy uścisk dłoni (ani za mocny, ani za lekki)... tyle (i aż tyle) wystarczy na dobre wejście.

 

2. „Dobrze Pan/i to ujął/ujęła”.
Nadmierne pochlebstwa nie budzą zaufania, ale sprytnie wpleciony w konwersację komplement, może sprawić, że przyszły szef poczuje do nas sympatię. Pozytywne emocje przełożą się na atmosferę na rozmowie kwalifikacyjnej – radzi Joanna Żukowska, ekspertka serwisu MonsterPolska.pl.

 

3. „Mam podobne zdanie w tej kwestii”.
Na rozmowie kwalifikacyjnej warto choć raz wprost zgodzić się z rozmówcą i mu o tym powiedzieć. Pokazywanie podobieństw to dobry sposób na budowanie pozytywnych relacji. Po prostu lubimy ludzi podobnych do siebie – i nie chodzi o wygląd zewnętrzny – ale o wspólne przekonania czy spojrzenie na  pewne kwestie. Jeśli już na rozmowie uda się znaleźć tematy, które łączą, to dobry sygnał na dalszą współpracę.


4. „O, dobrze słyszeć”.
Nie warto przerywać osobie, z którą rozmawiamy, ale warto reagować na to, co ona mówi. Nie muszą to być sztuczne, żywiołowe reakcje, ale spokojne i pozytywne komunikaty.


5. „Czytałem plany firmy i jest coś, co szczególnie mi odpowiada”.
To może być początek odpowiedzi na pytanie: co wie Pan/i na temat naszej firmy? Pokazuje nasze przygotowanie do rozmowy i podkreśla, że już utożsamiamy się z pracodawcą – podkreśla Żukowska.


6. „Nie będę udawał, że wiem wszystko o pracy w tak dużym zespole, bo tak nie jest. Ale szybko się uczę”.
Autentyczność to coś, co jest w cenie. Nikt nie lubi ludzi, którzy udają innych, niż są. Watro, więc przyznać się do swojej słabości, ale podkreślić chęć nauki.


7. „Myślałem/am o pracy przy tym projekcie i mam już pewne pomysły”.
Na rozmowie kwalifikacyjnej warto pokazać, że jest się człowiekiem z inicjatywą, który ma pewne pomysły. Nie trzeba „wybiegać przed orkiestrę”, ale można pokazać, kreatywność i zaangażowanie.


8. „Na początku naszej rozmowy wspomniał Pan/i o...”.
Zdanie, które nawiązuje do początku rozmowy, jest sygnałem dla rozmówcy, że uważnie go słuchaliśmy. Dajemy tym samym sygnał, że jesteśmy dobrym partnerem do rozmowy. To bardzo ceniona umiejętność w kontaktach biznesowych.


9. „Mógłby Pan/i opowiedzieć mi coś więcej o obowiązkach na tym stanowisku?”
Pytania – to bardzo ważna część rozmowy kwalifikacyjnej. Nawet jeśli czujemy, że na tym etapie spotkanie wyczerpało naszą wiedzę, pytajmy – mówi Żukowska z MonsterPolska.pl. Osoba, z którą rozmawiamy, odbierze nas za osobę zainteresowaną pracą na tym stanowisku i najpewniej z zadowoleniem wytłumaczy niezrozumiałe kwestie. Nic nie nastawia rozmówcy tak przychylnie, jak widok osoby zaangażowanej w konwersację – dodaje.


10. „Pozwolę sobie pogratulować Pana/i zespołowi branżowej nagrody”.
Takie zdanie wypowiedziane na rozmowie kwalifikacyjnej, z jednej strony jest informacją dla rozmówcy, że znamy dobrze branżę, a z drugiej, że doceniamy pozycję firmy na rynku.

Idąc na rozmowę, warto mieć w głowie „zdania- klucze”, które mogą ukierunkować rozmowę na właściwe tory. W parze ze słowami musi współgrać także nasza mowa ciała. Ważne, aby te komunikaty były spójne. Wówczas nasz rozmówca odbierze nas za autentycznego i wiarygodnego kandydata do pracy.

 

***

27.09.2017

Jawność zarobków według pracodawców i pracowników – wyniki badania MonsterPolska.pl

 

 

W Polsce kwestia zarobków jest wciąż tematem tabu. Z jednej strony firmy chętnie dowiedziałaby się, ile płaci konkurencja. Z drugiej strzegą informacji o siatkach płac we własnej firmie. Podobnie jest wśród pracowników. Sami chętnie dowiedzieliby się, ile co miesiąc wpływa na konto sąsiada, ale o swojej płacy mówią mniej ochoczo.

 

62 proc. badanych Polaków chciałoby wiedzieć, ile zarabiają sąsiedzi, znajomi i osoby z najbliższego otoczenia. Wiedzę o płacach innych osób chcieliby posiadać częściej mężczyźni niż kobiety – wynika z badań serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl przeprowadzonych w maju i czerwcu br. w dziewięciu krajach – w Czechach, Chorwacji, Finlandii, Litwie, Łotwie, Słowacji, Słowenii, Serbii oraz w Polsce. Z drugiej strony tylko 55 proc. badanych przyznała, że bliskie osoby wiedzą, ile co miesiąc wpływa na ich konto. Aż 21 proc. uważa, że zarobki są sprawą prywatną. 

 

Im wyższa płaca, tym mniejsza chęć do finansowych zwierzeń

Polacy na tle wyników dla 9 badanych krajów wypadają podobnie. Przeciętnie tyle samo badanych pracowników co w Polsce chciałoby wiedzieć, ile zarabiają ich przyjaciele, sąsiedzi i ludzie z  najbliższego otoczenia. Tylko 23 proc. – raczej nie ma potrzeby posiadania takiej wiedzy, a 15 proc. – zupełnie nie jest zainteresowania, ile miesięcznie zarabiają znajomi. Z tych samych badań wynika jednocześnie, że 59 proc. badanych faktycznie rozmawia z bliskimi o swoich zarobkach, 27 proc. rzadko czuje taką potrzebę, a 15 proc. trzyma wysokość płac w tajemnicy. Z badań wynika, że im wyższe zarobki, tym zmniejsza się chęć zwierzania się. Gotowi do mówienia o warunkach płacowych okazywali się głównie pracownicy zarabiający poniżej średniej krajowej.

 

Norwegowie liderami jawności płac. Jak jest w Niemczech i Finlandii?

W Europie coraz częściej mówi się o jawności płac, gdyż właśnie najgorzej zarabiający pracownicy nie chcą być wykorzystywani na rynku pracy. Przykładowo w Niemczech osoby pracujące w firmach zatrudniających ponad 200 pracowników mają prawo zapytać pracodawcę o zarobki swoich kolegów. Z kolei w Finlandii ludzie mogą wysłać zapytanie o zarobki współpracowników do urzędu skarbowego. Żadne z państw nie jest w stanie jednak przebić rozwiązań stosowanych w Norwegii. W tym kraju oficjalne dokumenty pokazują zarówno dochód netto, jak i zapłacone podatki. Norwegowie od 2014 roku mogą sprawdzić, ile zarabiają ich znajomi, ale muszą się liczyć z tym, że osoba, którą sprawdzamy, dowie się o tym. Wcześniej Norwegowie mogli kontrolować finanse sąsiadów anonimowo, przez co przeglądanie zarobków innych osób stało się wręcz narodowym sportem. Teraz to wciąż popularne, ale nie nagminne.

 

Ciekawość rzecz ludzka, ale są tematy tabu

W Polsce zarówno pracodawcy, jak i pracownicy mają pewne opory w mówieniu o wynagrodzeniach. Doświadczają tego najmocniej osoby, które przez lata pracowały m.in. w Niemczech lub Wielkiej Brytanii. –  Informacja o zarobkach znajduje się dosłownie przy każdym ogłoszeniu prasowym lub internetowym. Jeśli jej nie ma, kandydat ma prawo uznać, że firma nie jest wiarygodna – opowiada Karol, który przez dziesięć lat pracował w Londynie. – Kiedy wróciłem do Warszawy i rozpocząłem poszukiwanie pracy, byłem w szoku. Pracodawcy nie tylko nie informowali o płacy na stanowisko w ogłoszeniu, ale unikali rozmowy o pieniądzach także podczas pierwszego etapu rozmowy o pracę – mówi Karol. Także znajomi mówiąc o zarobkach, nie mówili o stawkach, ale o widełkach lub posługiwali się określeniem „poniżej/powyżej średniej krajowej”. – Jednocześnie ci sami znajomi byli bardzo ciekawi, ile zarabiałem w Wielkiej Brytanii – mówi. 

 

Ryzykowne gierki płacowe

Jak pracodawcy starają się utrzymać wysokość wynagrodzeń w tajemnicy? Po pierwsze bardzo rzadko informują o wynagrodzeniu w ogłoszeniu o pracę. Po drugie temat płacy często nie pojawia się na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej. A po trzecie już na „dzień dobry”, firmy wymagają od pracowników podpisania lojalki o tajemnicy na temat wysokości otrzymywanego wynagrodzenia. Jednocześnie pracodawcy próbują dowiedzieć się, jakie stawki oferuje konkurencja. Służą temu m.in. analizy raportów płacowych. Chwalenie się wynagrodzeniami jest firmom nie na rękę, gdyż tajemnica płac sprawia, że łatwiej ukryć nierówności płacowe chociażby ze względu na płeć. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że kobiety na tych samych stanowiskach w firmach zarabiają mniej. Firmy, które utajniają płace, powinny mieć na względzie dwie kwestie. Po pierwsze powinny zaznaczać podczas rekrutacji, że w firmie jest określona polityka płacowa oraz poziomy wynagrodzeń przypisane konkretnym stanowiskom. Po drugie powinny tej polityki przestrzegać. W sytuacji, gdy na jaw wychodzą drastyczne nierówności płacowe, pracodawcy poddawani są ostracyzmowi społecznemu. Zupełnie niedawno BBC podjęła odważny krok i ujawniła płace poszczególnych gwiazd ze świata mediów. Okazało się, że kwoty były astronomiczne, ale że większe płace mieli przede wszystkim mężczyźni. Tylko 34 kobiety i aż 62 mężczyzn zarabiało rocznie więcej niż 150 tys. funtów. BBC musiało zmierzyć się z potężną falą krytyki. I właśnie takiego obrotu spraw boi się wielu przedsiębiorców, strzegąc tajemnicy płac. Zapominają jednak o drugiej stronie medalu. Podanie nawet widełek zarobków zwiększa liczbę aplikacji.

 

27.07.2017

O co pracodawca nie może zapytać podczas rozmowy kwalifikacyjnej

Czy planuje pani dzieci? Na kogo pan głosował? Pali pan papierosy? To pytania, których pracodawca nie może zadać. Dlaczego? Bo łamie prawo.

Nawet najlepiej wyszkoleni rekruterzy zadają czasem pytania, których zadać nie mogą. Kodeks pracy jasno wylicza, jakie informacje pracodawca może uzyskać od kandydata. Lista jest krótka – imię, nazwisko, adres i data urodzenia – mówi Joanna Żukowska z serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. Decyzja o zatrudnieniu powinna, według prawa, zapaść na podstawie informacji, dotyczących naszego wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Pytania, które naruszają naszą prywatność, są nielegalne – dodaje ekspert.

Choroby, nałogi, słabości

Pracodawca nie może wypytywać o nasz stan zdrowia. Nie musimy się spowiadać z przebytych ani aktualnych chorób. Nie ma prawa pytać czy palimy papierosy lub czy jesteśmy uzależnieni od alkoholu. Nie może prosić o wykonanie badań, które mu przyjdą do głowy. Jedyne dopuszczalne (w przypadku umowy o pracę wymagane) to ogólne badania wstępne i okresowe u lekarza medycyny pracy, które pozwalają stwierdzić, czy pracownik może wykonywać pracę na danym stanowisku.

Zakazane są więc pytania typu:

- Czy cierpi pan na jakieś przewlekłe choroby?

- Czy kiedykolwiek był pan leczony psychiatrycznie?

- Jakie leki pan zażywa?

Rodzina, dzieci, plany

To obszar, który bardzo interesuje pracodawców. I tu często przekraczają granicę, co najczęściej dotyka kobiety. To one są pytane o planowane macierzyństwo i dzieci. Pracodawca chce mieć pewność, że znajdzie kogoś w pełni dyspozycyjnego. Zadając takie pytania, dopuszcza się dyskryminacji ze względu na płeć. Nie zgodne z prawem jest też pytanie o orientację seksualną.

Nie można zapytać:

- Czy korzysta pani ze żłobka lub przedszkola?

- Czy planuje pani ciążę?

- Czy ma pani w planach zamążpójście?

Poglądy, przekonania, religia

Pracodawcę nie powinno interesować, jakiego jesteśmy wyznania i pochodzenia etnicznego. Nie ma prawa wypytywać o to, na kogo głosowaliśmy ani czy należymy do związków zawodowych i innych organizacji.

Na liście zakazanych pytań są więc:

- Czy jest pan katolikiem?

- Co pani myśli o sytuacji politycznej w kraju?

Jak sobie radzić?

Trzeba się liczyć z tym, że rekrutujący zada nam pytanie, które zbyt mocno wchodzi w naszą prywatność. Nie musi to wynikać ze złych pobudek, może świadczyć np. o braku doświadczenia. Ważne, by odpowiednio zareagować. Czasem widząc nasze zdziwienie, pracodawca sam się zreflektuje i wycofa pytanie. 

Bywa też, że rekruterzy balansują na granicy, zadając pytanie tak, by brzmiało czysto zawodowo, tylko z pozoru nie dotyczyło spraw osobistych, np. "Proszę opowiedzieć mi o sobie" albo "Czy są jakieś przeciwwskazania do podjęcia przez panią pracy?". Ostatecznie to od nas zależy, co powiemy. Choć pytania są szerokie, można w odpowiedzi trzymać się tylko spraw dotyczących pracy. 

 

24.07.2017

5 sposobów na pozbycie się złej sławy millenialsa w CV

Millenialsi nie mają dobrej prasy. Mówi się, że są roszczeniowi, aroganccy i przekonani o swojej wartości. Jak przekonać rekrutera, że to tylko stereotypy?

W ciągu najbliższych dziesięciu lat millenialsi (urodzeni między 1983 a 2000 rokiem) będą stanowić 75 proc. wszystkich pracowników na świecie. Wśród pracodawców – w większości przedstawicieli starszej generacji X – krążą obiegowe, często negatywne stereotypy na temat tego, wychowanego w cyfrowym świecie, pokolenia. Setki źle napisanych, powtarzających schematy CV, tylko je ugruntowują. Jak odczarować złe nastawienie?

  1. 1.    Bądź przejrzysty

CV musi być dopracowane co do detalu i co do detalu być zgodne z prawdą – radzi Joanna Żukowska, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. Na początku zawodowej drogi trudno pochwalić się rozbudowanym doświadczeniem zawodowym. Nie warto jednak dopisywać rzeczy, których nie robiliśmy – w dobie internetu kłamstwo ma krótkie nogi. Pracodawca doceni szczerość i kreatywność. Bo przecież pracę w grupie albo zarządzanie zespołem mogliśmy trenować podczas projektu, wykonywanego w ramach wolontariatu albo na uczelni. Lepiej pochwalić się konkretnymi umiejętności, nawet jeśli nie zdobywaliśmy ich w pracy – dodaje Żukowska.

  1. 2.    Użyj technologicznych mocy

Millenialsi wychowali się w dobie rozkwitu technologii, internetu i mediów społecznościowych. Technologia to pole, które daje przewagę tej generacji. I trzeba to wykorzystać. Można zacząć od formy, w jakiej przygotowujemy CV. Kto powiedział, że musi być plikiem tekstowym, takim samym, jaki wysyłamy od 60 lat? Warto sięgnąć po rozwiązania multimedialne, kreatory dokumentów, interaktywne prezentacje, wykorzystać portale społecznościowe. 

  1. 3.    Bądź konkretny

Nic nie zabija CV bardziej niż ogólnikowość i utarte formułki. Millenialsi są lepiej poinformowani oraz bardziej świadomi swoich potrzeb i zalet niż jakiekolwiek inne pokolenie. I to powinni wykorzystać, szukając pracy. Jeśli szukasz czegoś konkretnego w pracy – napisz to. Wymaga to oczywiście wnikliwego sprawdzenia, czym zajmuje się firma, do której aplikujemy. Napisanie, że przyciągnął nas konkretny projekt, będzie mile widziane. Jeśli masz coś konkretnego do zaoferowania – opisz. Ta odwaga, czy jak niektórzy mówią bezczelność – tu może zapunktować.

  1. 4.    Nie graj na siebie

Raporty, opisujące milenialsów, wśród głównych cech pokolenia wymieniają: ambicję (często wygórowaną), nastawienie na siebie i roszczeniowość. Co prawda uzupełniają, że ci dwudziesto i trzydziestolatkowie są też świetnie wykształceni, empatyczni i bystrzy, ale negatywny przekaz niestety przykleja się szybciej i skuteczniej. Warto o tym pamiętać, pisząc CV i przygotowując się do rozmowy kwalifikacyjnej. Nie chodzi o to, by odsunąć własne ambicje, ale by pokazać rekruterowi, że umiemy grać zespołowo. Pokora, szczególnie na początku zawodowej drogi, popłaca. 

  1. 5.    Przejdź na nowe tory

Jeśli szukasz pierwszej pracy, nie rób tego w ciemno. Pójdź po pomoc do uczelnianego biura karier. Przestawienie się ze studiowania na pracowanie wcale nie jest łatwe. Człowiek zderza się z rzeczywistością, w której to, czego się przez kilka lat uczył, okazuje się w większości mniej przydatne niż oczekiwał – zauważa Żukowska z MonsterPolska.pl. Pracodawcę nie bardzo obchodzi to, jakimi byliśmy studentami. Ważne jest to, jakimi będziemy pracownikami. Dlatego w CV trzeba wypunktować te rzeczy, które czynią z nas potencjalnie świetny nabytek.

 

24.07.2017

Atrakcyjna praca. 10 rzeczy najważniejszych dla pracowników

Poszukując nowej pracy, chcąc nie chcąc, porównujemy ją do obecnej lub do tej, którą wspominamy najlepiej na dotychczasowej ścieżce zawodowej. Korzystniej jednak będzie, jeśli będziemy ją dostosowywać do naszej aktualnej sytuacji życiowej.

Praca – inaczej szukamy jej, będąc świeżo upieczonym absolwentem, inaczej tuż po urlopie macierzyńskim, a jeszcze inaczej jako osoba przymierzająca się do zakupu mieszkania na kredyt. Na początku zawodowej ścieżki łatwiej pogodzić się z brakiem umowy, ale w czasie gdy zależy nam na wzięciu kredytu, jej brak odbija się czkawką. Dlatego szukając pracy, trzeba zwrócić uwagę na 10 rzeczy i spojrzeć na nową firmę – nie poprzez zatrudnienie u byłego pracodawcy – a własną sytuację życiową i bieżące potrzeby – wskazuje Joanna Żukowska, eksperta serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

1. Lokalizacja firmy

Odległość z pracy do firmy i odwrotnie nabiera znaczenia, gdy po pracy musimy być na czas w przedszkolu lub na świetlicy w szkole. Jeśli ten czynnik decyduje o podjęciu pracy lub rezygnacji z niej, należy przejechać trasę od firmy do domu w godzinach porannych i popołudniowych. Przykładowo Włosi znani są z tego, że wybierają pracę blisko domu, do której dojadą skuterem w kilka minut. Krótki czas przejazdu z pracy do domu pozwala im na radowanie się w pełni godzinną sjestą. Z badania budżetu czasu, które GUS wykonuje raz na 10 lat, wynika, że w Polsce dojazdy do pracy zajmują przeciętnie blisko godzinę. Najwięcej czasu na podróże do pracy poświęcają mieszkańcy województwa mazowieckiego (średnio 1 godzinę i 12 minut), a najmniej województwa lubuskiego (52 minuty).

2. Obowiązki

Czym dokładnie będę zajmować się w firmie? – to pytanie obowiązkowo powinno znaleźć się na liście pytań z rozmowy kwalifikacyjnej. Dokładny zakres obowiązków pozwala na oszacowanie czy proponowane pieniądze są adekwatne do zadań. Nie warto lekceważyć tego czynnika, gdyż aż 25 proc. Polaków narzeka na nadmiar obowiązków i wskazuje go jako jeden z głównych źródeł stresu w pracy – wynika z badań Monster Polska, przeprowadzonych w II kwartale tego roku. Tymczasem praca powinna być źródłem satysfakcji.

3. Praca a koszt dojazdów

Zwykle lokalne firmy oferują o kilkaset złotych mniejsze wynagrodzenie niż przedsiębiorstwa działające w takiej samej branży, ale zlokalizowane w dużym mieście. W tej sytuacji należy wyliczyć, ile wyniesie nas koszt dojazdów do miasta. Może się okazać, że godziny pracy wymagają dojazdów samochodem i parkowania na płatnym parkingu. Wtedy lokalna firma, nawet z niższą płacą, może okazać się korzystniejszym pracodawcą.

4. Praca w święta i weekendy

Są firmy i zawody, które z założenia nie pracują w święta i weekendy. Jednak wiele branż wymaga pracy w weekendy i dyżurów świątecznych. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej warto wyjaśnić kwestię pracy w takie dni i jej zakresu. Z danych Eurostatu wynika, że w 2015 r. co najmniej 7,1% Polaków pracowało dwie niedziele w ciągu miesiąca (przy uwzględnieniu szarej strefy gospodarki). Wprawdzie, to mniej niż dziesięć lat temu, ale  praca w weekendy wciąż dotyczy ok. 1,1 mln osób.

5. Umowa

Zatrudnienie na etat – przywilej i obowiązek. Jeśli lubimy niezależność i nie chcemy wiązać się z jedną firmą na stałe, umowa jest czynnikiem, który ogranicza tę wolność. Z drugiej strony umowa to ubezpieczenie, zdolność kredytowa i składki ZUS. Na pewnym etapie warto szukać do skutku pracodawcy, który oferuje umowę o pracę. Co najmniej trzymiesięczna praca na umowie w jednej firmie otwiera drogę do kredytu w banku.

6. Wielkość firmy

Małe biuro kontra wielkopowierzchniowe korporacje – każdy, kto choć raz musiał przestawić się z pracy z niewielkiej powierzchni na dużą (lub odwrotnie) wie, że to spore wyzwanie. Na dużych przestrzeniach przeszkadza gwar rozmów, przechodzący pracownicy czy brak ścian. Na małych zbyt duże poczucie kameralności, które sprawia, że każdy ruch w firmie podlega kontroli szefostwa. Nie należy nastawiać się, że będzie łatwo. Nie warto jednak się zniechęcać, a dać sobie kilka miesięcy.

7. Ustawienie biurka

Czasem ważniejsze niż powierzchnia bywa ustawienie biurka. To czynnik, o który warto zapytać zwłaszcza przy kłopotach ze wzrokiem, gdy zależy nam na szczególnie naświetlonym miejscu. Praca daleko od okna może w takiej sytuacji, być na dłuższą metę nieznośna. Warto zapytać także o klimatyzację lub wentylatory. To ważne zwłaszcza dla osób, które mają kłopoty z zatokami. Z drugiej strony, siedzenie przy oknie miewa inną wadę – fakt, że osoby siedzące dalej marzą o nieustannym wietrzeniu pokoju (zwłaszcza w biurach, gdzie nie ma klimatyzacji). Warto dowiedzieć się, jakie warunki panują w biurze.

8. Benefity

Warto zapytać, czy pracodawca dofinansowuje szkolenia, kursy językowe albo karnety sportowe. Tego typu informacja pozwoli określić poziom systemu motywacyjnego firmy. Z badań Monster Polska wynika, że 70 proc. pracowników otrzymuje niefinansowe dodatki do pensji oraz korzysta ze służbowych udogodnień. Obok finansowanych przez pracodawcę narzędzi pracy: służbowej komórki i laptopa, najpopularniejszymi benefitami są opieka zdrowotna (23 proc.) oraz szkolenia pracownicze (22 proc.), a w dalszej kolejności elastyczne godziny pracy (15 proc.).

9. Odpowiedzialność

Czasem ten czynnik umyka nam podczas poszukiwania pracy i decydowaniu o zatrudnieniu. Warto jednak wziąć pod uwagę, za co i w jakim stopniu bierzemy odpowiedzialność w firmie. Praca pod pręgierzem odpowiedzialności bywa trudna. Jeśli jednak odpowiedzialność otwiera drzwi do awansu, ale i lepszych pieniędzy, warto przemyśleć – może warto się jej podjąć?

10. Pieniądze

Wynagrodzenie jest swojego rodzaju klamrą, która spina poszukiwania nowej firmy. O pieniądze pytamy na początku i wracamy do nich po przeanalizowaniu wszystkich ważnych czynników. Jeśli zarówno wysokość wynagrodzenia, jak i pozostałe czynniki nam sprzyjają, warto myśleć o związaniu się z daną firmą. Należy pamiętać, że praca – aby dawała satysfakcję – musi być dostosowana do etapu, na jakim się znajdujemy w życiu.

 

21.07.2017

5 sposobów na pozbycie się złej sławy millenialsa w CV

Millenialsi nie mają dobrej prasy. Mówi się, że są roszczeniowi, aroganccy i przekonani o swojej wartości. Jak przekonać rekrutera, że to tylko stereotypy?

W ciągu najbliższych dziesięciu lat millenialsi (urodzeni między 1983 a 2000 rokiem) będą stanowić 75 proc. wszystkich pracowników na świecie. Wśród pracodawców – w większości przedstawicieli starszej generacji X – krążą obiegowe, często negatywne stereotypy na temat tego, wychowanego w cyfrowym świecie, pokolenia. Setki źle napisanych, powtarzających schematy CV, tylko je ugruntowują. Jak odczarować złe nastawienie?

  1. 1.    Bądź przejrzysty

CV musi być dopracowane co do detalu i co do detalu być zgodne z prawdą – radzi Joanna Żukowska, ekspertka międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. Na początku zawodowej drogi trudno pochwalić się rozbudowanym doświadczeniem zawodowym. Nie warto jednak dopisywać rzeczy, których nie robiliśmy – w dobie internetu kłamstwo ma krótkie nogi. Pracodawca doceni szczerość i kreatywność. Bo przecież pracę w grupie albo zarządzanie zespołem mogliśmy trenować podczas projektu, wykonywanego w ramach wolontariatu albo na uczelni. Lepiej pochwalić się konkretnymi umiejętności, nawet jeśli nie zdobywaliśmy ich w pracy – dodaje Żukowska.

  1. 2.    Użyj technologicznych mocy

Millenialsi wychowali się w dobie rozkwitu technologii, internetu i mediów społecznościowych. Technologia to pole, które daje przewagę tej generacji. I trzeba to wykorzystać. Można zacząć od formy, w jakiej przygotowujemy CV. Kto powiedział, że musi być plikiem tekstowym, takim samym, jaki wysyłamy od 60 lat? Warto sięgnąć po rozwiązania multimedialne, kreatory dokumentów, interaktywne prezentacje, wykorzystać portale społecznościowe. 

  1. 3.    Bądź konkretny

Nic nie zabija CV bardziej niż ogólnikowość i utarte formułki. Millenialsi są lepiej poinformowani oraz bardziej świadomi swoich potrzeb i zalet niż jakiekolwiek inne pokolenie. I to powinni wykorzystać, szukając pracy. Jeśli szukasz czegoś konkretnego w pracy – napisz to. Wymaga to oczywiście wnikliwego sprawdzenia, czym zajmuje się firma, do której aplikujemy. Napisanie, że przyciągnął nas konkretny projekt, będzie mile widziane. Jeśli masz coś konkretnego do zaoferowania – opisz. Ta odwaga, czy jak niektórzy mówią bezczelność – tu może zapunktować.

  1. 4.    Nie graj na siebie

Raporty, opisujące milenialsów, wśród głównych cech pokolenia wymieniają: ambicję (często wygórowaną), nastawienie na siebie i roszczeniowość. Co prawda uzupełniają, że ci dwudziesto i trzydziestolatkowie są też świetnie wykształceni, empatyczni i bystrzy, ale negatywny przekaz niestety przykleja się szybciej i skuteczniej. Warto o tym pamiętać, pisząc CV i przygotowując się do rozmowy kwalifikacyjnej. Nie chodzi o to, by odsunąć własne ambicje, ale by pokazać rekruterowi, że umiemy grać zespołowo. Pokora, szczególnie na początku zawodowej drogi, popłaca. 

  1. 5.    Przejdź na nowe tory

Jeśli szukasz pierwszej pracy, nie rób tego w ciemno. Pójdź po pomoc do uczelnianego biura karier. Przestawienie się ze studiowania na pracowanie wcale nie jest łatwe. Człowiek zderza się z rzeczywistością, w której to, czego się przez kilka lat uczył, okazuje się w większości mniej przydatne niż oczekiwał – zauważa Żukowska z MonsterPolska.pl. Pracodawcę nie bardzo obchodzi to, jakimi byliśmy studentami. Ważne jest to, jakimi będziemy pracownikami. Dlatego w CV trzeba wypunktować te rzeczy, które czynią z nas potencjalnie świetny nabytek.

 

18.07.2017

Atrakcyjna praca. 10 rzeczy najważniejszych dla pracowników

Poszukując nowej pracy, chcąc nie chcąc, porównujemy ją do obecnej lub do tej, którą wspominamy najlepiej na dotychczasowej ścieżce zawodowej. Korzystniej jednak będzie, jeśli będziemy ją dostosowywać do naszej aktualnej sytuacji życiowej.

Praca – inaczej szukamy jej, będąc świeżo upieczonym absolwentem, inaczej tuż po urlopie macierzyńskim, a jeszcze inaczej jako osoba przymierzająca się do zakupu mieszkania na kredyt. Na początku zawodowej ścieżki łatwiej pogodzić się z brakiem umowy, ale w czasie gdy zależy nam na wzięciu kredytu, jej brak odbija się czkawką. Dlatego szukając pracy, trzeba zwrócić uwagę na 10 rzeczy i spojrzeć na nową firmę – nie poprzez zatrudnienie u byłego pracodawcy – a własną sytuację życiową i bieżące potrzeby – wskazuje Joanna Żukowska, eksperta serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl.

1. Lokalizacja firmy

Odległość z pracy do firmy i odwrotnie nabiera znaczenia, gdy po pracy musimy być na czas w przedszkolu lub na świetlicy w szkole. Jeśli ten czynnik decyduje o podjęciu pracy lub rezygnacji z niej, należy przejechać trasę od firmy do domu w godzinach porannych i popołudniowych. Przykładowo Włosi znani są z tego, że wybierają pracę blisko domu, do której dojadą skuterem w kilka minut. Krótki czas przejazdu z pracy do domu pozwala im na radowanie się w pełni godzinną sjestą. Z badania budżetu czasu, które GUS wykonuje raz na 10 lat, wynika, że w Polsce dojazdy do pracy zajmują przeciętnie blisko godzinę. Najwięcej czasu na podróże do pracy poświęcają mieszkańcy województwa mazowieckiego (średnio 1 godzinę i 12 minut), a najmniej województwa lubuskiego (52 minuty).

2. Obowiązki

Czym dokładnie będę zajmować się w firmie? – to pytanie obowiązkowo powinno znaleźć się na liście pytań z rozmowy kwalifikacyjnej. Dokładny zakres obowiązków pozwala na oszacowanie czy proponowane pieniądze są adekwatne do zadań. Nie warto lekceważyć tego czynnika, gdyż aż 25 proc. Polaków narzeka na nadmiar obowiązków i wskazuje go jako jeden z głównych źródeł stresu w pracy – wynika z badań Monster Polska, przeprowadzonych w II kwartale tego roku. Tymczasem praca powinna być źródłem satysfakcji.

3. Praca a koszt dojazdów

Zwykle lokalne firmy oferują o kilkaset złotych mniejsze wynagrodzenie niż przedsiębiorstwa działające w takiej samej branży, ale zlokalizowane w dużym mieście. W tej sytuacji należy wyliczyć, ile wyniesie nas koszt dojazdów do miasta. Może się okazać, że godziny pracy wymagają dojazdów samochodem i parkowania na płatnym parkingu. Wtedy lokalna firma, nawet z niższą płacą, może okazać się korzystniejszym pracodawcą.

4. Praca w święta i weekendy

Są firmy i zawody, które z założenia nie pracują w święta i weekendy. Jednak wiele branż wymaga pracy w weekendy i dyżurów świątecznych. Podczas rozmowy kwalifikacyjnej warto wyjaśnić kwestię pracy w takie dni i jej zakresu. Z danych Eurostatu wynika, że w 2015 r. co najmniej 7,1% Polaków pracowało dwie niedziele w ciągu miesiąca (przy uwzględnieniu szarej strefy gospodarki). Wprawdzie, to mniej niż dziesięć lat temu, ale  praca w weekendy wciąż dotyczy ok. 1,1 mln osób.

5. Umowa

Zatrudnienie na etat – przywilej i obowiązek. Jeśli lubimy niezależność i nie chcemy wiązać się z jedną firmą na stałe, umowa jest czynnikiem, który ogranicza tę wolność. Z drugiej strony umowa to ubezpieczenie, zdolność kredytowa i składki ZUS. Na pewnym etapie warto szukać do skutku pracodawcy, który oferuje umowę o pracę. Co najmniej trzymiesięczna praca na umowie w jednej firmie otwiera drogę do kredytu w banku.

6. Wielkość firmy

Małe biuro kontra wielkopowierzchniowe korporacje – każdy, kto choć raz musiał przestawić się z pracy z niewielkiej powierzchni na dużą (lub odwrotnie) wie, że to spore wyzwanie. Na dużych przestrzeniach przeszkadza gwar rozmów, przechodzący pracownicy czy brak ścian. Na małych zbyt duże poczucie kameralności, które sprawia, że każdy ruch w firmie podlega kontroli szefostwa. Nie należy nastawiać się, że będzie łatwo. Nie warto jednak się zniechęcać, a dać sobie kilka miesięcy.

7. Ustawienie biurka

Czasem ważniejsze niż powierzchnia bywa ustawienie biurka. To czynnik, o który warto zapytać zwłaszcza przy kłopotach ze wzrokiem, gdy zależy nam na szczególnie naświetlonym miejscu. Praca daleko od okna może w takiej sytuacji, być na dłuższą metę nieznośna. Warto zapytać także o klimatyzację lub wentylatory. To ważne zwłaszcza dla osób, które mają kłopoty z zatokami. Z drugiej strony, siedzenie przy oknie miewa inną wadę – fakt, że osoby siedzące dalej marzą o nieustannym wietrzeniu pokoju (zwłaszcza w biurach, gdzie nie ma klimatyzacji). Warto dowiedzieć się, jakie warunki panują w biurze.

8. Benefity

Warto zapytać, czy pracodawca dofinansowuje szkolenia, kursy językowe albo karnety sportowe. Tego typu informacja pozwoli określić poziom systemu motywacyjnego firmy. Z badań Monster Polska wynika, że 70 proc. pracowników otrzymuje niefinansowe dodatki do pensji oraz korzysta ze służbowych udogodnień. Obok finansowanych przez pracodawcę narzędzi pracy: służbowej komórki i laptopa, najpopularniejszymi benefitami są opieka zdrowotna (23 proc.) oraz szkolenia pracownicze (22 proc.), a w dalszej kolejności elastyczne godziny pracy (15 proc.).

9. Odpowiedzialność

Czasem ten czynnik umyka nam podczas poszukiwania pracy i decydowaniu o zatrudnieniu. Warto jednak wziąć pod uwagę, za co i w jakim stopniu bierzemy odpowiedzialność w firmie. Praca pod pręgierzem odpowiedzialności bywa trudna. Jeśli jednak odpowiedzialność otwiera drzwi do awansu, ale i lepszych pieniędzy, warto przemyśleć – może warto się jej podjąć?

10. Pieniądze

Wynagrodzenie jest swojego rodzaju klamrą, która spina poszukiwania nowej firmy. O pieniądze pytamy na początku i wracamy do nich po przeanalizowaniu wszystkich ważnych czynników. Jeśli zarówno wysokość wynagrodzenia, jak i pozostałe czynniki nam sprzyjają, warto myśleć o związaniu się z daną firmą. Należy pamiętać, że praca – aby dawała satysfakcję – musi być dostosowana do etapu, na jakim się znajdujemy w życiu.

 

11.07.2017

O jakim szefie marzą Polacy? Wyniki ankiety MonsterPolska.pl

 

Jaki powinien być wymarzony pracodawca? Okazuje się, że oprócz profesjonalisty marzy nam się po prostu… fajny człowiek.

Lubimy pracować z szefem, który jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Aż 34 proc. badanych marzy o szefie, który jest profesjonalny – wynika z ankiety serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl. Taki pracodawca jest pewnego rodzaju mentorem, a praca z nim jest po prostu rozwijająca.

Obiektywny, ale i wymagający

Kolejne odpowiedzi wskazują na to, że marzy nam się „ludzki szef”. Z ankiety, w której wzięło udział 200 internautów, wynika, że aż 24 proc. – marzy o wyrozumiałym szefie, a 20 proc. – o obiektywnym. Taki wynik nas nie dziwi. Chyba każdy miał w swoim zawodowym życiu sytuację, w której szedł do szefa z duszą na ramieniu z myślą „oby pracodawca wysłuchał, zanim wyda wyrok”. Wyrozumiały szef to skarb. Przy okazji dobrze jak potrafi zachować zimną krew. Idealny szef, dla 9 proc. z nas powinien być opanowany. Cenimy także przełożonych, którzy mają doświadczenie i są wymagający. Te dwie cechy wymieniło odpowiednio 8 i 5 proc. ankietowanych.

Legendarny szef despota kontra najlepszy pracodawca świata

Historie najbardziej legendarnych szefów, którzy stworzyli firmy-potęgi pokazuje, że nie posiadają oni z reguły wszystkich tych wymarzonych przez pracowników cech. Przykładem jest Walt Disney, który był  wymagający, doświadczony, profesjonalny, ale z pewnością nie był wyrozumiały ani obiektywny. Kiedy pracownik podpadł Disneyowi, ten robił wszystko, aby go zwolnić lub skłonić do złożenia wypowiedzenia. Twórca legendarnej firmy wprowadził do niej różne obostrzenia dla pracowników, np. odliczał im od czasu pracy wyjście do toalety lub przerwę na zjedzenie kanapki. Podobne techniki stosował Ford. Szczęśliwie podejście szefów do traktowania pracowników zmienia się wraz z rynkiem i uwzględnia podejście nowych pokoleń do pracy. W ubiegłym roku świat zachwycił się amerykańskim pracodawcą. Otóż Jason Fried z Chicago wprowadził dla pracowników czterodniowy tydzień pracy z możliwością zdalnego wykonywania swoich obowiązków. Szybko został uznany za najlepszego szefa na świecie. Sam Fred tłumaczył swoją decyzję w prosty sposób: - Jeśli ktoś dobrze wykonuje swoją pracę, nie interesuje mnie, gdzie jest.

Doskonałe praktyki, które idą z góry

Jeśli już macie ochotę podesłać szefostwu link do tego tekstu, czytajcie dalej. Fried nie jest jedynym szefem, który jest profesjonalny, a jednocześnie wyrozumiały. Takich przykładów jest więcej i to bliżej nas. Coraz częściej firmy dbające o komfort pracowników aranżują pokoje do zabaw i relaksu, a ich szefowie nie panikują na widok pracownika pracującego na leżaku. Poza tym pracodawca-ideał pamięta o pracowniku w ważnych momentach jego życia. Przykładem jest np. wózkowe, czyli finansowy zastrzyk gotówki dla pracownika, któremu urodziło się dziecko. – Po urodzeniu dziecka dostałam, 1,5 tys. zł na zakup wózka. O takiej możliwości osobiście poinformował mnie szef – wspomina Agnieszka, pracująca w dużej korporacji w Warszawie. W niektórych firmach szefowie praktykują składanie urodzinowych życzeń pracownikom, wręczając im dodatkowo atrakcyjny gadżet np. imienne pióro. Takie praktyki stosuje jeden z warszawskich hoteli.

Szefowie nowoczesnych firm, które chcą być konkurencyjne, a jednocześnie przestać się borykać z rotacją pracowników, starają się wprowadzać do nich dobrą atmosferę. Mają też świadomość, że przykład musi iść z góry.

 

5.07.2017

Pięć błędów, przez które nasza kariera wyhamuje

Twoja kariera stoi w miejscu? A może dopiero zaczynasz zawodową drogę i nie chcesz popełnić błędu? Oto najczęstsze przyczyny zawodowej stagnacji i podpowiedzi, jak sobie z nimi poradzić.

Każdy popełnia błędy, szczególnie na początku. Jednak błędy błędom nierówne. Są takie, które nie wyrządzą nam wielkiej szkody. Ale są i takie, przez które nasza kariera może ucierpieć. Najgorzej, kiedy ich popełnianie wejdzie nam w nawyk – mówi Joanna Żukowska, ekspertka serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl i radzi, jakich błędów unikać:

Błąd 1: O jeden deadline za daleko

Nawet najpilniejszemu pracownikowi czasem powinie się noga. W natłoku zadań trudno utrzymać terminy. Jeśli obsuwa zdarzy się raz, pewnie nic wielkiego się nie stanie. Jednak jeśli ciągle pracujemy np. nad kwartalnym raportem sprzedażowym, który od dwóch tygodni powinien leżeć na biurku szefa, mamy problem. Takich wtop kariera nie udźwignie.  

Podpowiedź: Popracuj nad organizacją pracy

Ustal, gdzie leży przyczyna problemu. Czy zależy od czynników zewnętrznych, na które nie mamy wpływu? Czy od nas? Jeśli to drugie, trzeba wziąć się za siebie i swoje umiejętności organizacyjne. Jeśli mamy problem z zarządzaniem czasem, warto podzielić go (np. ten, który pozostał do zakończenia projektu) na mniejsze części. W ten sposób narzucimy sobie dyscyplinę i łatwiej ogarniemy zadanie. Kariera najczęściej wymaga pracowitości i uporządkowania.

Błąd 2: O pieniądzach nie rozmawiam

Co piąty Polak nie potrafi rozmawiać o pieniądzach (wynika z badań TNS Polska). Uważamy, że to temat tabu, nie potrafimy negocjować ani zarobków, ani podwyżek. Tymczasem nie podejmując rozmowy o pieniądzach, zostawiamy je na stole.

Podpowiedź: Nie bój się negocjować stawek

Nie negocjujemy z różnych powodów – boimy się odrzucenia, nie wiemy jak, brakuje nam pewności siebie. Trzeba się więc do tego przygotować. Pomoże dobry research – spróbujmy się dowiedzieć, ile zarabia się na podobnym stanowisku, np. na portalu Pensjometr.pl. Warto też poćwiczyć – np. odegrać negocjacyjną scenkę z zaufanym współpracownikiem. Kiedy poczujemy się komfortowo „sprzedając” siebie, łatwo wynegocjujemy lepsze stawki, a nasza kariera nabierze rozpędu. 

Błąd 3: Mam pracę, więc się nie integruję

Kariera bez ludzi się nie uda. Tak modny dziś networking – czyli nawiązywanie i utrzymywanie sieci zawodowych kontaktów – to warunek niemal konieczny do zawodowego rozwoju. Niestety, wielu z nas przestaje o to dbać, kiedy tylko znajdzie pracę.

Podpowiedź: Networking potrzebny jest stale

To jest nieodzowny element budowania wizerunku – bycie w kontakcie z ludźmi z branży, stałe zdobywanie nowych znajomości. Nie przebywając z ludźmi, przegapiamy szanse. Nie wystarczy obecność na portalach społecznościowych – nie odpuszczajmy branżowych konferencji i spotkań. Warto też pomyśleć o zapisaniu się do jakiejś zawodowej organizacji.  

Błąd 4: Palenie mostów

Zdarza się, że jesteśmy tak sfrustrowani pracą, że rzucamy ją w złości. Trudno też zachować zimną krew, gdy jesteśmy zwalniani. Zdarza się wreszcie, że błąd leży po naszej stronie. W żadnym z tych przypadków awanturowanie się nie jest dobrym pomysłem. Może się na nas zemścić. Nie wiadomo kiedy i z kim znowu skrzyżują się nasze zawodowe drogi.

Podpowiedź: Dowiedz się, co poszło nie tak

Dlaczego doszło do tak napiętej sytuacji? To kluczowe pytanie, na które trzeba znaleźć odpowiedź. Jeśli namierzymy błąd, nie popełnimy go drugi raz. A może to kwestia charakteru? Wtedy trzeba próbować nauczyć się panowania nad emocjami.  

Błąd 5: Zaniedbanie własnego rozwoju  

Kariera nie znosi stagnacji. By mieć szanse na rozwój, trzeba ciągle działać. Łatwo wpaść w rutynę i zapomnieć o rozwoju, zwłaszcza gdy nasz pracodawca o to nie dba.

Podpowiedź: Stwarzaj sobie możliwości

Kurs online, udział w seminarium, zrobienie kolejnego certyfikatu – to rzeczy, których nie można odpuszczać. Zanim się zapiszemy, zapytajmy szefa – może pochwalić nasz zapał i pokryć koszty wybranych szkoleń.

 

26.06.2017

10 rzeczy, które zdyskwalifikują Cię podczas okresu próbnego

Gdy, po często długim, męczącym i stresującym okresie szukania pracy, otrzymujesz w końcu wymarzoną o

    Kalendarium

    Luty 2018

    Pn Wt Śr Cz Pi So Ni
    1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28
    • Logo_projekt
    • praca
    • BDI